Makijaż idealny?

   No właśnie. Jak to jest z malowaniem się na trening? Opinia lekarzy dermatologów jest jednoznaczna i  właściwie nie podlega dyskusji - najlepiej nie malować się wcale.

  Podczas wysiłku fizycznego organizm pompuje zdecydowanie więcej krwi. Najłatwiej zaobserwować to na twarzy przez zaczerwienione policzki. Gdy ćwiczymy skóra staje się coraz cieplejsza i automatycznie rozszerzają się pory. Właśnie wtedy spływające kosmetyki (tj. podkład czy puder) mają łatwiejszy dostęp do naszej skóry, zatykają pory i powodują często stany zapalne, wysypkę czy podrażnienia.
       
    I co teraz? Czy naprawdę make up jest zabroniony? Większość kobiet bez makijażu czuje się niekomfortowo, a przecież zawsze chcemy wyglądać i czuć się pięknie. Świetnie w tym przypadku sprawdza się zasada złotego środka.

     Podkład najlepiej sobie darować. Po pierwsze unikniemy nieestetycznych smug od potu, a po drugie nie zaszkodzimy skórze. Jeżeli jest to koniecznie, zdecydujmy się na jakiś lekki np. polecany krem BB Garnier, ewentualnie zakryjmy niedoskonałości korektorem.
       Ja mam to szczęście, że moja skóra jest w całkiem dobrym stanie i nawet bez podkładu dobrze się prezentuje.

    Oprawa oczu? Wybierajmy tusze wodoodporne, albo takie, które nie będą się rozmazywać, kruszyć czy pozostawiać czarnych smug. Dodatkiem może być czarna kredka o podobnych właściwościach jak tusz, dzięki temu makijaż przez cały czas trwania wysiłku pozostanie w dobrym stanie.

      To jest moje must have. Gdy nie mam podkreślonych oczu czuję się po prostu źle. Mam tu na myśli oczywiście bieganie, czy inne formy aktywności fizycznej wykonywane poza domowym zaciszem. Czasem rezygnuję z tuszu, ale kredkę mam zawsze. 

Tak naprawdę pięć rzeczy wystarczy by mój trening był pod tym względem udany:


     Stosując zasadę minimalizmu nie możemy zapominać o odpowiednim kremie z filtrem chroniącym nas od mrozu, wiatru czy słońca. Niezbędna jest też pomadka na usta, czy balsam ochronny jeśli nie chcemy mieć później spierzchniętych ust.

     Taki makijaż podnosi moją pewność siebie. Nie muszę naciągać czapki na oczy i chować przed każdym napotkanym znajomym. Myślę, że najważniejsze to czuć się komfortowo zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Przecież po to kupujemy sobie ładne sportowe ubrania by wyglądać w nich ekstra. To dlaczego nie zadbać jeszcze o fajny wygląd?

    Zastosowanie się do tych zasad na pewno nikomu nie zaszkodzi, a dzięki temu trening będzie jeszcze większą przyjemnością. Tak maluję się od dawna i wszystko jest w porządku. Uprawiam sport, jestem kobietą i wcale nie wyklucza to delikatnego makijażu.


    A Wy? Co sądzicie na ten temat?  Ćwiczycie w makijażu, czy zupełnie bez? A może jest Wam to obojętne? Chciałabym poznać Wasze opinie.  

Udostępnij ten post

49 komentarzy :

  1. W sumie moim zdaniem makijaż który nie jest mocny, a naturalny bardzo pasuje : ) Piękny nagłówek : ) Świetnego masz bloga :) Pierwszy raz tu jesteś , ale już zostaję na dłużej! ♥ Zapraszam również do siebie : http://spelniaj-swoje-marzenia.blogspot.com/ Obserwuję ♥ Pozdrawiam : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet na co dzień nie maluję się mocno, ale lubię podkreślać oczy ;) Cieszę się, że spodobało Ci się u mnie : ))

      Usuń
  2. Tylko BEZ :-) Nawet z 90% zdjęć jakie daje na fb lub bloga jest bez makijażu- ale tak ogólnie to lubię się malować ...kiedyś nawet pracowałam 3 lata jako wizażystka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie lubię się bez.. mam wrażenie, że oczy mi giną ;P Może gdybym miała dłuższe rzęsy.. :D

      Usuń
  3. ja się nie maluję an trening.chyba że wypadnie mi tak że od rana mam makijaż i wieczorem ćwiczę i nie bardzo mam kiedy zmyć makijaż:)ale raczej staram się żeby w czasie treningu moja skóra sobie odpoczywała.podkładu nie używam prawie wcale więc nie mam tego problemu nakładać czy nie:)i zamiast tuszu do rzęs na bieganie zawsze wtedy nakładam odżywkę do rzęs też ładnie podkreśla i przynajmniej moje rzęsy się wtedy regenerują:)a ja pamiętam o tym że miałam nałożyć odżywkę:)
    ja uważam że w czasie treningu i po jesteśmy tak z siebie dumne i takie zdrowe i promienne że to lepiej na Nas działa niż najładniejszy makijaż:):)to zadowolenie z siebie:)i wywalamy toksyny więc po co nakładać nowe haha:):)
    jak Ci pasuje ten krem babydream?miałam kiedyś inny z tej serii i był bardzo tłusty ale na noc fajny:)ten też jest taki tłusty?polecam ich mydełka dla dzieci używam od kilku lat są najlepsze:):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak biegam z rana to rezygnuję z tuszu. Może kilka razy zdarzyło mi się wyjść zupełnie bez niczego na twarzy, ale nie czułam się wtedy dobrze, dlatego już tego nie robię ;P

      Odżywka to w sumie dobry pomysł. Kiedyś miałam hennę na rzęsach i w połączeniu z odżywką dawało to niezły efekt. Pomyślę nad tym.

      Co do babydream, to ten ze zdjęcia jest akurat dosyć tłusty, ale gdy nie nakładam go dużo jest w porządku. Używam go właśnie na mrozy, albo gdy jest silny wiatr i skóra się nie wysusza dzięki temu ;)

      Usuń
    2. i jak Ci wyszła ta henna?też bym chciała bo mam dosyć jasną oprawę oka uważam że to byłoby mega wygodne dać hennę i już ale boję się 1)że mi nie wyjdzie 2)że uczulenia dostanę albo coś że mi wleci to do oka.jakiej firmy henny użyłaś ile trzymałaś i sama to robiłaś?jeżeli Ci się chce to ja chętnie o tym poczytam jak to u Ciebie wyszło:):)pozdrawiam

      Usuń
    3. Efekt był fajny jak już wcześniej wspomniałam. Rzęsy były automatycznie dłuższe i po nałożeniu odżywki wyglądały jak przeciągnięte tuszem, ale właśnie przypomniało mi się czemu z niej zrezygnowałam...
      Otóż, za każdym razem podczas aplikacji bardzo podrażniałam sobie oczy. To oczywiście wynika z mojej nieostrożności, bo powinnam uważać, ale zawsze robiłam to w ostatniej chwili, tak na szybko i kończyło się czerwonym piekącym/łzawiącym okiem ;P

      Stosowałam zwyczajną hennę z Rossmana o tę: http://image.ceneo.pl/data/products/2748324/i-delia-henna-tradycyjna-do-brwi-i-rzes.jpg na opakowaniu jest napisane ile się ją trzyma i jak nakłada. Nie ma w tym dużej filozofii, tylko trzeba po prostu uważać :D

      Usuń
    4. o dziękuję za odpowiedź:):)może się odważę:):)

      Usuń
  4. Ja podczas wybiegów nie mam potrzeby make-up'u, jeżeli spotkam kogoś na swojej drodze po prostu biegnę szybciej żeby ta osoba nie zdążyła się przyjrzeć.. Natomiast na siłownie lub zajęcia grupowe musi być ten delikatny podkład i tusz. Pomaga mi wyzwolić się od presji obserwujących mnie ludzi obecnych obok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Apropo przyśpieszenia - gdy spotykam kogoś na swojej drodze i nie mam kompletnie siły już by biec dalej to zawsze chcę pokazać, że dam radę. Automatycznie poprawiam sylwetkę, reguluję oddech. No magia, nie wiem skąd ta siła :P

      Delikatny makijaż dodaje pewności - przynajmniej ja tak mam ;)

      Usuń
  5. Ja ćwiczę bez makijażu. Zwykle po prostu zawsze kiedy rano się pomaluję, po powrocie do domu oczyszczam twarz. Do biegania na zewnątrz zostawiam zwykle brwi, bo dobrze czuje się z podkreślonymi, ale na twarzy mam tylko krem. Tłumacze sb, że o ile bd biec, a nie się ociągać to i tak nikt nie zauważy czy moja cera jest nieskazitelna, czy nie ;p Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W domu też ćwiczę bez makijażu, ale na zewnątrz już źle bym się czuła ;P

      Usuń
  6. dokładnie mam to samo ;) po prostu bez pomalowanych oczu nie wychodzę do ludzi :P no chyba ze na basen lub plażę :P Próbowałam przedłużania rzęs 1:1, faktycznie przez tydzień efekt jest rewelacyjny nakładanie zero make up bardzo wygodne, ale po tygodniu rzęsy trzeba uzupełnić... niestety po ich ściągnięciu moje były bardzo zniszczone, więc darowałam sobie ;) teraz tylko mascara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie ktoś kto ma tak jak ja! :D A próbowałaś może henny?

      Usuń
  7. Ja nigdy makijażu nie stosuję, bo uwielbiam przecierać oczy i czoło jak jestem zmęczona i nie wyobrażam sobie podczas wysiłku zastanawiać się jeszcze czy coś mi się nie rozmazało. Ale jak ktoś lubi, potrafi i jeszcze mu to dodaje pewności siebie, to dlaczego nie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest dla ludzi. Dla mnie najważniejsze to czuć się komfortowo i sport ma mi sprawiać radość, a nie krępować. Delikatny makijaż mi na to pozwala : )

      Usuń
  8. Ja zdecydowanie ćwiczę bez :) Nie muszę się wtedy stresować, że zapomnę o tuszu, przetrę twarz ręką i będę wyglądać jak panda ;) Czasami tylko, gdy moja cera przeżywa chwilowy bunt i ćwiczę na siłowni to korzystam z korektora, ale to naprawdę sporadycznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nie mam problemu z przecieraniem oczu ręką, zresztą staram się jej nie dotykać jak ćwiczę :D

      Usuń
  9. Ja nie maluję rzęs, bo jako brunetka mam je ciemne i jest ok. Za to zawsze nakładam krem BB i puder. I ponieważ nie czerwienię się na mrozie, maluję sobie delikatne kolorki ;) może to i głupie, ale lepiej się wtedy czuję. taka zdrowsza ... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Puder to podobno nie za dobre wyjście, bo zatyka pory ;<
      Jeżeli tylko lepiej się z tym czujesz to dlaczego nie ;)

      Usuń
  10. Ja wolę bez makijażu:) Wtedy jakoś mi lepiej na skórze:)

    Nie rozumiem dlaczego po co Ci makijaż skoro masz taką ładną buzię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dodaje mi pewności i nie giną mi oczy ; )

      Usuń
  11. A ja normalnie ćwiczę z makijażem. Cały dzień jestem w biegu i nawet przed treningiem nie mam czasu go zmyć. Z cerą nie mam problemów, używam dermokosmetyków, może dlatego. Nie jest to typowy makijaż wyjściowy, ale oczy zawsze mam pomalowane, a podkład mam wrażenie, że najlepiej chroni przed zanieczyszczeniami, przynajmniej ja tak sądzę. Wiem, że najlepiej ćwiczyć bez niczego, ale jakoś się przyzwyczaiłam i chyba tego nie zmienię ;) I tak nigdy nie dotykam twarzy podczas treningu, bo moje ręce dotykają różnych rzeczy, dlatego trzymam je z daleka od twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się przyzwyczaiłam i przede wszystkim dobrze się tak czuję. Tak jak Ty nie dotykam twarzy, bo wiem, że nie byłoby to dobre dla skóry, zwłaszcza gdy wcześniej dotykałam podłogi, czy ciężarków - nauczyłam się i nie odczuwam potrzeby : )

      Usuń
  12. Nie potrafiłabym wyjść totalnie bez makijażu, nawet jeśli wychodzę "tylko" biegać. Chyba robiłabym piruety omijając ludzi żeby tylko nikt nie zobaczył mojej twarzy haha:) Po prostu czuję jakiś dyskomfort... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego taki delikatny jest po prostu idealny ;)

      Usuń
  13. Oj nie...odpada makijaż pełny podczas treningu. Zawsze się zmywam, szkody mi buzi, juz taka stara jestem,że muszę dbać o buzię :P
    A jak widzę wytapetowane,wypachnione biegaczki to przewracam się.
    Zrozumiem podrasowane oko, ale pudru już nie...

    Wiesz,że powinno się też pachy umyć przed treningiem w celu usunięcia antyperspirantu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, też miałam okazję widzieć takie biegaczki, aż sama zastanawiałam się jak tak można.. ale oko lubię podkreślić ;)

      Tak słyszałam właśnie, ale nie zawsze to robię ;<

      Usuń
  14. Oj, nigdy nie maluję się przed treningiem. Jedyny kosmetyczny must have to krem SPF50 niezależnie od pory roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. łaaa wysoki filtr, ja raczej trochę mniejszych używam :)

      Usuń
  15. Ja osobiście biegam zupełnie bez makijażu ponieważ mam twarz skorą do wyprysków i nawet z kremami muszę uważać. Dlatego gdy świeci słońce najlepiej się sprawdza czapka z mocno nasuniętym daszkiem. Oczu przeważnie również nie mam pomalowanych, bo boje się, że mi się tusz rozmaże (jestem naprawdę zdolną osobą jeśli chodzi o rozmazywanie tuszu :P).

    Dziękuje za miłe słowa :). Miło do was wrócić :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czapka, albo okulary przeciwsłoneczne - myślę, że oba patenty nieźle się sprawdzają : ))

      Usuń
  16. Dla mnie bieganie czy jakikolwiek inny trening na dworze jest jedyną akceptowalną okolicznością, kiedy mogę wystąpić poza domem bez makijażu. Nawet idąc po bułki do sklepu muszę mieć przynajmniej podkład i tusz, bo czuję się naga :P
    Podczas treningu mam na sobie zero jakiegokolwiek makijażu, zazwyczaj nie nakładam też kremu (chyba że jest silny wiatr), bo twarz oczyszczam olejami i zawsze jakaś ich część na skórze zostaje :)

    A co do kremów BB - raczej odradzałabym ich stosowanie. Zawierają silikony, które zapychają pory skóry, więc nie jest to dobre wyjście ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak się czuję, ale nawet jak biegam muszę mieć chociaż kredkę, jakoś lepiej się czuję.. ;)
      Co do kremów BB to tylko o nich czytałam, ale nigdy nie używałam. Skoro mają silikony to chyba faktycznie nie najlepiej.

      Usuń
    2. Też bym się lepiej czuła (chociaż zamiast kredki wolałabym tusz), bo mam mega jasną oprawę oczu, ale podczas biegania totalnie mi to nie przeszkadza :) I tak w końcu moja twarz przypomina kolorem dojrzałego buraka, więc tusz niewiele pomoże :D

      Usuń
    3. Też mam właśnie jasną oprawę oczu i wydaje mi się, że bez tuszu/kredki one po prostu giną śmiercią naturalną.. :D

      Buraczek? Ja aż tak się nie czerwienię, chociaż może troszkę.. ;)

      Usuń
  17. zdecydowanie bez :)! szkoda skóry, poza tym ja idę na trening żeby się spocić, a nie wyglądać :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. podobno aby pięknie wyglądać najpierw trzeba się zmęczyć i nie ważne jak się wygląda wtedy.. :D ale mi to pomaga czuć się komfortowo ;)

      Usuń
  18. Jestem jedną z tych osób które z domu bez makijażu nie wychodzą. Jest delikatny, ale jest, pewnie to kwestia psychiki. Chodząc na siłownie malowałam się, po prostu moja cera nie jest na tyle piękna żeby się prezentować bez.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja na bieganie, czy ćwiczenia nie maluję się nigdy, czasem, jak idę na biegowe zawody smyrnę rzęsy tuszem do rzęs;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihi :D na zawodach zawsze chce się wyglądać lepiej : ))

      Usuń
    2. no wiesz idę w tłum ludzi nie ma co nikogo straszyć;-P

      Usuń
    3. wiem, wiem :D no i zdjęcia! : )

      Usuń
  20. Ja używam BB kremu, wyrównuje koloryt, bo jestem biała jak ściana, tusz i róż. Tyle. ;) Bez przesady. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Też zrezygnowałam z malowania się na treningi - po intensywnym biegu zawsze wszystko mi spływało i byłam typową pandą. ALE jak są jakieś zawody to wszystkie niedoskonałości są zakorektorowane, coby innych o zawał nie przyprawiać. Wiadomo - to kwestia gustu i przyzwyczajeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba najlepiej zastosować się do zasady "bez przesady". :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)