Podsumowanie miesiąca i plany na luty 2014

    Idzie luty szykuj ciepłe (do biegania) buty! :D Zatem moi drodzy kolejny miesiąc za nami, to też najwyższa pora na podsumowanie tego co się działo 31 dni wcześniej...

pierwsze zimowe autoportety /mój fanpage
   
Jesteście ciekawi jak minął styczeń? Otóż:

- biegałam, cały czas biegałam - zazwyczaj 3 razy w tygodniu, ale bywało i 4
- plan do półmaratonu uległ lekkiej modyfikacji po wcześniejszym przetrenowaniu
- raz pobiegłam w krakowskim biegu parkrun
- najlepszy czas na 5 km - 30m:01s
- najlepszy czas na 10 km - 1g:09m:15s
- najdłuższy przebiegnięty dystans to 12km
- przebiegłam w sumie 109 kilometrów (nowy rekord, poprzedni to 103 w listopadzie)
- wróciłam do treningów z Zuzką (wkrótce kolejne recenzje zwow'ów)
- zaczęłam korzystać z endomondo na telefon
- pierwszy raz biegałam w śniegu i mrozie (naprawdę to polubiłam!)
- na aktywność fizyczną poświęciłam ponad 23 godziny (to 6h więcej niż w grudniu!)
- zwracam większą uwagę na to co jem, eliminuję śmieciowe jedzenie
- kupiłam nowy komputer (wreszcie!)

(kliknij na obrazek, aby powiększyć)

Czy zrealizowałam styczniowe plany?

- Plan do półmaratonu - postępy cały czas.
- Pompki. Jak się okazało wcześniej wykonywałam je nie za poprawnie. Dlatego teraz nagrywam się i koryguję błędy. To faktycznie pomaga! Wciąż pracuję nad techniką i obecnie jest to dla mnie ważniejsze niż ilość powtórzeń.
- Obejrzałam trzy filmy (Hobbit:Pustkowie Smauga, Mój przyjaciel Hachiko, Dziewczyna z szafy)  i każdy mogę polecić w 100%.
- Przeczytałam również dwie książki (Maraton dla bystrzaków i Bal maskowy - ah te romanse :D)
- Praca magisterska? Znalazłam trochę literatury, poszukałam danych. Czyli coś tam zrobiłam.
- Angielski, niemiecki - no progress.

Co w lutym? 

- Chcę jeść zdrowo. Więcej warzyw przede wszystkim. Nowe dania, przepisy, minimum słodyczy. Przecież to takie proste, wystarczą chęci. Inspiracją w tej dziedzinie dla mnie jest jak zawsze Agnes.
- Treningi do półmaratonu przynajmniej w 80% jak w planie.
- Nowa życiówka na 5 km (to może być trudne ze względu na śnieg, ale będę się starała).
- Nowa życiówka na 1 km (wiem, że jestem w stanie przebiec go szybciej niż w 5m:21s).
- Przekonam się czy żelki, czekolada, banan sprawdzają się w trasie (czyt. dodają energii). 
- Joga raz w tygodniu.
- Spróbuję jazdy na snowboardzie (!?).
- Postępy w pracy magisterskiej.
- 3 filmy, 2 książki jak poprzednio.
- Nowe sesje zdjęciowe.


Czytaj dalej

Przygotowania pod Półmaraton Marzanny cz.3

   Ostatnie dwa tygodnie uświadomiły mi, że jeżeli chcę biegać szybciej i mieć pewność (psychiczną), że przebiegnę półmaraton to muszę się skupić właśnie na bieganiu. Niby takie oczywiste, ale nie do końca. 
    W dni bez biegania ćwiczyłam maratony aerobików (głównie z naciskiem na nogi i pośladki), dokładając serie pompek i ćwiczeń z obciążeniem. Odbiło się to trochę na moim zdrowiu, przez co musiałam zrobić sobie obowiązkowe rest days, bo komfort biegania stawał się nie do zniesienia (o czym pisałam w tym poście). 
    Dlatego też na czas przygotowań treningi takie jak aerobik, testowanie filmików z youtube czy innych planów treningowych (m.in. slank.pl) schodzą na dalszy plan. 

aktualny plan

   Dni wolne pozwoliły mi zastanowić się nad planem treningowym i postanowiłam wprowadzić trochę zmian. Chyba tą najistotniejszą jest dołożenie jeszcze jednego dnia biegowego.
   Przez najbliższy miesiąc we wtorki biegać będę 8-10 kilometrów, w czwartki do podbiegów dołożyłam jeszcze krótki bieg (5-6km). Soboty to szybkie biegi 30-45 minutowe, a niedziela standardowe długie wybieganie. 
    Tym razem większość treningów liczona jest kilometrami. Uznałam, że taka forma bardziej mnie zmotywuje do szybszego biegania. Mając konkretną ilość czasu do przebiegnięcia często trochę odpuszczałam tempo, byle tylko minęły kolejne minuty.
moje długie wybiegania

   Teraz najważniejsza jest dla mnie rozbudowa tygodniowego kilometrażu i praca nad szybkością. Nie oznacza to jednak, że poza bieganiem nie będę robiła nic innego, ale stawiam głównie na gimnastykę, jogę i ewentualnie crossfit.
  
   Półmaraton jest moją misją, którą muszę/bardzo chcę wypełnić jak najlepiej, a dobrymi treningami jestem pewna, że osiągnę fantastyczną formę. Latem będę pędzić niczym wiatr, a teraz zima wcale mi nie straszna! 

Na koniec mam jeszcze dla Was jeszcze mix zdjęć z ostatnich dwóch tygodni treningów:

 

Czytaj dalej

Moje pierwsze zimowe bieganie

   Po ostatnim wpisie zrobiłam sobie 3 dni wolnego od biegania. Odpoczęłam, zrelaksowałam się, a uczucie ciężkich nóg minęło i już drugiego dnia nie mogłam doczekać się, aż nadejdzie dzień treningu. Zmodyfikowałam też nieco swój plan, ale o tym w podsumowaniu dwóch tygodni.

tutaj robię podbiegi :D

  W międzyczasie napadało też trochę śniegu, przyszły większe mrozy, a ja wreszcie biegałam po białym puchu, a także zaczęłam testować endomondo na telefonie (jutro kontynuacja).


    Lubię tę aplikację, mimo, że nie działa jeszcze tak jak powinna. Podoba mi się to, że dzięki temu wiem w jakim czasie pokonuje kolejne kilometry. Niesamowicie ułatwia to kontrolowanie swojego biegu. Może w ten sposób łatwiej będzie mi poprawiać swoje osiągi? :D


Czytaj dalej

Parkrun Kraków #5

    W ostatnią sobotę po raz pierwszy w tym roku wybrałam się na bieg parkrun w Krakowie. Pogoda nie była zachęcająca - ogromna mgła, trochę mokro i jakieś 6 stopni na plusie. Podobno nie ma złej pogody na trening dlatego nawet nie zastanawiałam się.

fot.A.Łapczuk-Krygier

   Już w drodze na miejsce startu zauważyłam, że coś jest nie tak. Szybka zadyszka, zmęczenie i ciężkie nogi (!!). Na miejscu porozgrzewałam się trochę, rozciągnęłam spięte mięśnie i grzecznie czekałam na 9. 

   Mój start był niezły, tempo także, ale do czasu. Minęłam pierwsze 1,5 kilometra i nogi odmówiły posłuszeństwa. Były jak z ołowiu i właściwie nie chciały biec dalej. W efekcie czego na przemian maszerowałam, biegałam, maszerowałam, biegałam, aż do samej mety. Masakra.  

   Miałam nie wspominać o tym biegu na blogu, bo właściwie nie ma się czym chwalić, ale chciałam pokazać sobie (na przyszłość) i innym co oznacza przemęczenie. Już o jakiegoś czasu zauważyłam, że biegam coraz wolniej, a uczucie "ciężkich nóg" wcale nie znika. Wcześniej to bagatelizowałam, jednak wreszcie poszłam po rozum do głowy. Widocznie jeden dzień bez treningów w moim przypadku to mało, także od dzisiaj będą to dwa dni. Do tego joga i ćwiczenia relaksujące. Jeśli nic się nie zmieni - będę szukać dalej. W końcu chcę biegać szybciej, a nie wolniej!

Czytaj dalej

Ćwiczę z Youtube #5

   Dzisiaj mam dla Was kolejny post, a w nim 55 minutowy trening z kanałem Purplestore.de. Mimo, że filmiki są po niemiecku, to nawet nie znając języka bez problemu można przy nich ćwiczyć.
    
   Zestawy które wybrałam prowadzone są przez instruktorki fitness Jennifer Hößler, Nadine Kortenbruck oraz Verenę Brauwer. 


 


Zastanawiacie się co to za ćwiczenia? Zatem do dzieła!

  • Na początek rozgrzewka - 8,5 min w formie aerobiku (jak dla mnie w sam raz) - większość filmików na tym kanale zatytułowanych Warm-Up opiera się na bardzo podobnych sekwencjach:
Źródło

  • Twoją zmorą są uda i pośladki? - 6,5 min wystarczy, by poczuć jak pracują te mięśnie:

  • Lubię ćwiczenia na mięśnie brzucha, więc w tym celu wybrałam 9,5 min z Vereną:

  • Ten filmik to killer - naprawdę ledwo go zrobiłam - 15 minut katowania pośladków i 2 serie pompek pomiędzy, sprawiło, że po filmiku nie miałam kompletnie sił w rękach, a tyłek zwyczajnie prosił się o masaż:

  • Na koniec oczywiście rozciąganie - wszystko trwa 16 minut i jest według mnie najciekawszym zestawem z jakim miałam do tej pory styczność. Po nim faktycznie byłam zrelaksowana, odprężona i czułam, że wszystkie mięśnie są należycie rozciągnięte:


Jeżeli spodobał Wam się ten kanał to mogę polecić również:
  
* 3 częściowy HipHop Fitness Training - fajna odmiana od standardowych ćwiczeń, a filmiki przypominają trochę program treningowy Shauna T pt. Hip Hop Abs   
1. część  - 17 min. 
2. część  - 11 min.
3. część  - 11 min.

* zestaw cardio trwający 6,5 min

* ćwiczenia w leżeniu wzmacniające mięśnie grzbietu - bardzo relaksujące 12 minut

   Kanał Purplestore.de ma także swój fanpage na facebooku, jednak ostatni wpis pojawił się tam pod koniec czerwca 2013 roku. Od tamtej pory nic już nie było aktualizowane.

    Zdaję sobie też sprawę, że wiele osób nie lubi języka niemieckiego (sama nie potrafię słuchać niemieckich piosenek, ale w innych formach ten język mi nie przeszkadza), więc najlepszym rozwiązaniem może być wyłączenie dźwięku i ustawienie swojej ulubionej muzyki czy chociażby podejrzenie proponowanych ćwiczeń.
Czytaj dalej

Biegasz? - dbaj o stopy

   Tytuł brzmi znajomo? Świetnie. Jeśli nie, nic straconego. W dzisiejszym poście przedstawię Wam jak dbam o swoje stopy i na co zwracam szczególną uwagę.


   Sprawą oczywistą jest, że podczas biegów (zwłaszcza tych długich) bardzo obciążamy stopy. To właśnie na nich spoczywa cały nasz ciężar. Spotkałam się nawet ze stwierdzeniem, że osoba o wadze 80kg podczas 40 minutowego biegu na 10km zapewnia swoim stopom obciążenie 500t na każdą nogę! 

   Sami na pewno już niejednokrotnie doświadczyliście otarć czy odcisków. Nic przyjemnego, prawda? Po swoim pierwszym oficjalnym biegu na 15 kilometrów doskonale się o tym przekonałam. Dorobiłam się wielu pęcherzy, otarć i co najgorsze krwiaków pod dwoma paznokciami (nikomu tego nie życzę).

   Wcześniej nieco bagatelizowałam kwestie związane z pielęgnacją stóp, jednak od tamtego czasu poświęcam im szczególną uwagę. W związku z tym przestrzegam kilku prostych zasad, dzięki którym odciski czy otarcia to rzadkość (mam nadzieję, że problemy z paznokciami również).

Oto one:

  • odpowiednio dobieram buty, które mierzę zawsze wieczorem - stopa w ciągu dnia może różnić się o pół rozmiaru (!)
  • używam skarpet typowo do biegania - wyeliminowałam w ten sposób otarcia i pęcherze na palcach, co więcej po zdjęciu butów moje skarpetki są właściwie suche (grzybico a sio!), a komfort biegania nieporównywalny
  • średnio raz na 2 tygodnie moczę nogi w ciepłej wodzie z solą i usuwam zrogowacenia (tarką/pumeksem i pilingiem)
  • regularnie obcinam paznokcie na prosto (nie zaokrąglam!!), a pilnikiem lekko ścieram wierzchnią warstwę płytki, dzięki czemu staje się ona bardziej elastyczna i odporna na uszkodzenia
  • nie zrywam pęcherzy, tylko przebijam igłą (można ją dostać w aptece) i smaruję kremem nivea przeciw odparzeniom
  • 2-3 razy w tygodniu nakładam regenerującą maskę na stopy i pozostawiam na noc (nakładając skarpetki)
  • codziennie smaruję stopy kremem nawilżającym (obecnie zwyczajnym nivea, ale może macie jakiś szczególny do polecenia?)

1. Regenerująca maseczka do stóp Feet Up Advanced
2.
Odżywczy peeling do rąk i stóp - Planet Spa, Blissfully Nourishing
3. Nivea Baby,
Kojący krem przeciw odparzeniom
4.
Sól do kąpieli - Dairy fun


   Niezależnie od tego jaka jest pora roku, czy nosisz sandałki, czy cały dzień chowasz stopy w zakrytych butach - warto się o nie zatroszczyć. Pamiętaj, że poza odpowiednim strojem i dobrze dobranymi butami (!) równie ważna jest odpowiednia higiena stóp. Zadbane stopy, to nie tylko dobre samopoczucie i możliwość zakładania odkrywających palce butów, ale także lepsze wyniki.
Czytaj dalej

Przygotowania pod Półmaraton Marzanny cz.2

   Czas biegnie nieubłaganie i z każdym dniem jestem coraz bliżej osiągnięcia wymarzonego celu jakim jest Półmaraton Marzanny. W chwili obecnej do biegu pozostało mi 69 dni. To wciąż dużo by móc wypracować odpowiednią formę.

   Staram się nie rezygnować z treningów kosztem lenistwa. Wyjątkiem był początek ubiegłego tygodnia, kiedy to przez trzy kolejne doby nie robiłam zupełnie nic związanego z aktywnością fizyczną. Na szczęście szybko się ogarnęłam i wróciłam do regularnych ćwiczeń.

(kliknij na obrazek, aby powiększyć)

   Od czasu ostatniego posta mówiącego o moich przygotowaniach do półmaratonu pokonałam łącznie 62,77 km. W ciągu tych dwóch tygodni zwracałam szczególną uwagę na 30 minutowe podbiegi (jeden w tygodniu) wierząc, że za dwa miesiące odwdzięczą mi się na trasie. 
   Długie, ponad godzinne wybiegania wykonywałam z pokorą biorąc ze sobą butelkę wody. W najbliższym czasie chcę wypróbować izotoniki i sprawdzić ich działanie podczas treningu.

moje długie wybiegania

   Trzeci bieg w tygodniu trwa zawsze krócej (mniej niż godzinę) i kończy się krótkimi 30 minutowymi przebieżkami. Średnio pokonuję wtedy od 6 do 8 kilometrów. 



  Kilometraż tygodnia #6 pozostawia wiele do życzenia, natomiast z #7 jestem bardzo zadowolona, chociaż to w większości zasługa przełożonego długiego wybiegania z niedzieli.

   W dni niebiegowe najczęściej testuję filmiki z youtube lub układam własne zestawy. Obowiązkowo jedną dobę przeznaczam na regenerację. Niedawno zaopatrzyłam się też w drążek i staram się podciągać, jednak idzie mi to naprawdę baardzo marnie.


    A co teraz? Przez najbliższe dwa tygodnie (zaznaczone w planie czerwoną ramką) chciałabym jak najbardziej trzymać się ułożonego planu, aby organizm wiedział, kiedy będę biegała, a kiedy nie. Za jakiś czas zrelacjonuję na blogu co z tego wyszło. : )
Czytaj dalej

Kalenji Ekiden 50 - w sam raz na początek


Jeżeli biegać to w butach do tego przeznaczonych. Choć tak naprawdę pierwsze dystanse (za czasów podstawówki/gimnazjum) pokonywałam w najzwyklejszej parze adidasów. Z czasem, gdy nabrałam ochoty na więcej przyszła pora na wybór odpowiednich butów, a to już wcale nie było takie proste.


Sprawa oczywista - na początku liczy się cena. Znając mój słomiany zapał, nie chciałam już na starcie wydawać 200zł na parę butów, która tak naprawdę nie wiadomo czy nie jest moją kolejną chwilową zachcianką.

W sytuacjach gdy nie znam się jeszcze na danej rzeczy szukam rzetelnych opinii. Robię to najczęściej zaglądając na forum, które i tym razem mnie nie zawiodło. Już po przejrzeniu kilku kart, wiedziałam co wybiorę - Kalenji Ekiden 50.
zdjęcia z kwietnia 2013

Jak obiecuje producent są to buty przeznaczone do biegania rekreacyjnego po drogach asfaltowych i polnych. Wygodne i lekkie (ok. 235g) w sam raz dla początkujących o neutralnym typie stopy. Wizualnie też bardzo ciekawie się prezentują - cały but pokryty jest bielą, czarny bieżnik i niebieskie wykończenie. Wierzchnia strona obłożona jest siatką, co zapewnia świetną wentylację stopy.

Amortyzacja? Owszem - podeszwa wykonana z pianki EVA pochłaniającej wstrząsy, a stabilizacji sprzyjają paski boczne i płytka stabilizacyjna w środkowej podeszwie.

Cena - 59.99 (!!)

Tyle wystarczyło, by mnie przekonać. Zamówiłam, zapłaciłam i za kilka dni dostałam je w swoje ręce (a raczej nogi).

Pierwsze wrażenie? Wow! Te buty są świetne! Fajna amortyzacja, leciutkie, wygodne, ładne - no idealne. Nie mogłam doczekać się, aż je przetestuję (zaczęłam biegać i skakać po mieszkaniu z radości). Warto zwrócić jeszcze raz uwagę na to, że nigdy wcześniej nie miałam na nodze butów przeznaczonych do biegania, czy jakichkolwiek innych mających amortyzację, dlatego już na wstępie byłam po prostu zachwycona.

Zakupiłam je w marcu 2012, założyłam kilka razy pokonując od 2 do 3 km, po czym jak to można było się spodziewać - buty wylądowały na dnie szafy.

Rewolucja nastąpiła w 2013 roku, kiedy to zaczęłam się ruszać. Najpierw buty wykorzystywałam tylko do ćwiczeń, a w kwietniu (wraz z początkiem bloga) zaczęłam w nich regularnie biegać.

Nie mam pojęcia ile dokładnie mogłam w nich przebiec, ale wg. statystyk jakie prowadzę od maja jest to na pewno ponad 160km, a może i 200km.

Obecnie prezentują się tak:






czyli są trochę zniszczone, ale wciąż do użytku.

Nie oszczędzałam ich (no może na początku). Było i bieganie w deszczu, upale, po pokoju, asfalcie, chodnikach, kałużach, czy lekkim błocie. W każdej sytuacji sprawdzały się bardzo dobrze. Trzymały się podłoża, noga się nie pociła. Siateczki zapewniały na prawdę świetną wentylację, jednak przy wietrznej pogodzie, było trochę zimno. Obyło się również bez obtarć, pęcherzy na palcach, czy piętach.

Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, ze strasznie, ale to naprawdę strasznie się brudzą (a jestem osobą, która nie lubi mieć brudnych butów). Po jakimś czasie zauważyłam też rozrywającą się siateczkę z boku, którą kilkakrotnie już ratowałam zaszywając. Na piętach również pojawiły się przetarcia (ale to może kwestia tego, że nie używałam wtedy łyżeczki do ich zakładania).


Podeszwa? Nie do zdarcia. Gdybym ją tylko ładnie wyczyściła, byłaby jak nowa, a przecież biegałam w większości po asfalcie czy chodnikach, także powinna się chociaż trochę przetrzeć.


Czy mogę polecić te buty? 

Owszem. Na początek są świetne. Podstawowa amortyzacja, lekkość i cena. Gdyby nie kolor, kupiłabym je ponownie do rekreacyjnego biegania czy fitnessu. Zresztą wciąż w nich trochę biegam, gdy wracam do rodzinnej miejscowości, by nie wozić butów w jedną i drugą stroną.

Więc jeśli chcesz zacząć biegać, a nie wiesz jeszcze czy w tym wytrwasz, nie zastanawiaj się - kup je sobie. 60zł to nie majątek, a może tak jak i mnie pokażą magię biegania.


A butami, w których biegam na co dzień są Nike Revolution 2, zakupione na początku września.


Czytaj dalej

Ćwiczę z Youtube #4

   W kolejnej części serii Ćwiczę z Youtube chciałabym Wam zaprezentować kanał Strefa Zdrowia i Urody. Wybrane przeze mnie zestawy ćwiczeń prowadzą dwie bardzo pozytywne dziewczyny - instruktorki fitness Agnieszka Figarska i Aneta Śleboda.


   Na podstawie filmików, jakie można tam znaleźć ułożyłam 40 minutowy trening (prawie) całego ciała. Wykonać go może każdy - zarówno początkujący jak i bardziej zaawansowany. 

  • Zaczynamy tradycyjnie od rozgrzewki, która jest mi bardzo dobrze znana - często korzystałam z niej przy okazji Maratonu Treningowego Blogerek i to właśnie dzięki MTB po raz pierwszy trafiłam na ten kanał. Wszystko trwa 6 minut i wystarczająco przygotowuje do dalszych ćwiczeń.

  • Uda i pośladki to coś nad czym musimy często pracować dlatego jako kolejny wybrałam zestaw wzmacniający uda i ujędrniający pośladki. Filmik daje nieźle popalić naszym nogom, a i przy okazji pracują ramiona które momentami ciężko utrzymać w górze.

  • Tym razem pośladki i ręce - tutaj przyda się mata, bo wszystkie ćwiczenia wykonujemy właśnie na niej i hantelka (to już od Was zależy o jakim ciężarze). Do tych ćwiczeń na pewno będę często wracała, bo cały czas pracuję nad rękami.
  • Kolejny zestaw oddziałuje na nasze pośladki i plecy. To jeden z moich ulubionych filmików - fajnie pracują mięśnie grzbietu i wcale nie muszę przy tym leżeć na podłodze. Podobnie jak do poprzedniego, do tego też będę często wracała.

  • Jeszcze trochę ćwiczeń na ręce z obciążeniem:

  • A na koniec bardzo przyjemny zestaw na uda i pośladki przy wykorzystaniu  maty do ćwiczeń. Spodobał mi się ten filmik, właśnie ze względu na jego pomysłowość.

  • Po treningu obowiązkowo musimy dołożyć jeszcze 5-10 minut rozciągania.
  Jak zauważyliście trening skupia się głównie na tych partiach ciała z których kobiety są często niezadowolone, czyli uda i pośladki. Dodatkowo jest trochę ćwiczeń na mięśnie grzbietu oraz ręce i zestaw gotowy. Niektórym może brakować ćwiczeń typowo na mięśnie brzucha, ale nie przy każdym treningu musimy przecież ćwiczyć wszystkie partie ciała.

    Kanał ma też swoją stronę internetową oraz profil na facebooku, więc jeśli macie ochotę możecie tam też zajrzeć. Udanych ćwiczeń! :)
Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca i plany na styczeń 2014

    Mamy już styczeń 2014, a ja wciąż nie mogę się zebrać za podsumowanie poprzedniego miesiąca. Może dlatego, że nie wydarzyło się nic szczególnego i było to najzwyczajniejsze w świecie 31 dni (pomijając święta Bożego Narodzenia).


Co było istotne w grudniu?

- biegałam minimum 3 razy w tygodniu
- realizowałam plan do półmaratonu i wreszcie opłaciłam start w nim (więc wszystko jest pewne)
- dwa razy wzięłam udział w krakowskim biegu parkrun
- najlepszy czas na 5km to 28m:02s
- najlepszy czas na 10km to 1g:06m:29s
- bez zatrzymania udało mi się biec 1g:10m (co niestety przepłaciłam małą kontuzją)
- przebiegłam w sumie 90,29km
- na aktywność fizyczną poświęciłam ponad 17 godzin
- raz byłam na łyżwach
  
(kliknij na obrazek, aby powiększyć)

 Czy zrealizowałam grudniowe plany?

- cały czas realizować plan treningowy do półmaratonu
- wzmocnić grzbiet i ręce (2-3 razy w tyg. wykonywać ćwiczenia na te partie ciała)
- systematycznie zwiększać ilość wykonywanych (poprawnie!) pompek dochodząc do 50
- chodzić na basen raz w tygodniu
- obejrzeć przynajmniej 3 filmy
- wywołać zdjęcia i zrobić porządek w folderach zdjęciowych  
- przeczytać minimum 2 książki
- wrócić do DIY: 2 pary kolczyków, bransoletka + łapacz snów
- przynajmniej 1 godzinę w tygodniu poświęcić na naukę angielskiego i niemieckiego (duolingo, memrise)

   Całe moje planowanie wyszło bardzo średnio. Treningowo prawie się udało (oprócz basenu i pompek), ale angielski i DIY niestety nie ruszone. Dlatego w styczniu wciąż będę ćwiczyć pompki, aż wreszcie osiągnę magiczną 50, natomiast basen pozostawię na wiosnę, aż się ociepli - z uwagi na wrażliwe ucho. 
   Angielski i niemiecki to będą moje priorytety na najbliższy czas. Chciałabym też jak w poprzednim miesiącu obejrzeć minimum 3 filmy i przeczytać 2 książki. Realizacja planu do półmaratonu jest rzeczą oczywistą.
A co poza tym? Może zacznę pisać pracę magisterską? Zobaczymy : )


Czy planuję coś szczególnego na 2014 rok?

    Na obecną chwilę oprócz startu w półmaratonie Marzanny raczej nie. Chciałabym być coraz lepsza w tym co robię, dlatego marzą mi się lepsze wyniki na 5 km i 10km, a inne cele i postanowienia na pewno wyklarują się z czasem. : )

Czytaj dalej