Orkan Ksawery i Parkrun Kraków #3

    W ubiegłą sobotę po raz kolejny wzięłam udział w krakowskim parkrunie. Nie miałam problemu ze wstaniem z łóżka, gdy budzik zadzwonił o 7.30, dlatego wyspana, radosna, po krótkiej rozgrzewce udałam się na start. Biegłam z wiatrem i nawet nie spodziewałam się co dopiero mnie czeka..

fot. Marta Pasierbek

   Wyruszyłam z domu troszkę za późno i gdy dotarłam na miejsce zbiórki przetruchtałam już ponad 2km. Nie postałam nawet minuty, a bieg się rozpoczął.

     Po pierwszych 200m miałam dosyć. Trasa pod wiatr (i to strasznie silny wiatr) okazała się czymś nie do przebiegnięcia. Bieg zamieniałam na marsz, musiałam trzymać czapkę, czasem biegłam tyłem i po pierwszej prostej chciałam wrócić do domu. Mimo to, nie poddałam się i z nadzieją, że później będzie lepiej biegłam przed siebie.
     Miałam rację - kolejne 2km były już z wiatrem. Wreszcie przyjemność, ale dobrze, że dało się biec po trawie, bo ścieżka była calutka oblodzona.
  
   Po 3,5km czekało mnie jeszcze 1,5km... i znów pod wiatr! Ile się tutaj namęczyłam, większość drogi przebiegłam/przeszłam tyłem.. do tego lód, śnieg na ulicy.. Ale! wbiegłam na metę i pomyślałam "w sumie.. nie było tak źle!". Ah my biegacze... : )

   Spodziewałam się czasu grubo ponad 35 minut, a tu taka miła niespodzianka, gdy po powrocie do domu sprawdziłam rezultaty:

(kliknij, aby powiększyć)

...deszczyk dziś ma padać cały dzień, a ja właśnie wybieram się na 50 minutowe wybieganie.. - nic mi nie jest straszne. : D

Udostępnij ten post

26 komentarzy :

  1. gratulacje! najważniejsza jest determinacja! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. nieźle!!:)nic Cię nie powstrzyma:)i bardzo dobrze:)biegaj biegaj:)

    OdpowiedzUsuń
  3. nawet Ksawery Cię nie pokonał;-) dzielna babka;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale mimo wszystko wiatr jest najgorszy, już wolę ulewę :D

      Usuń
  4. Gratuluję! Nawet Ksawery nie okazał się dla Ciebie straszny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję! Niepokonana jesteś! ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to Ci powiem, że ja to uwielbiam takie ekstremalne warunki :) Ostatnio biegałam w parku, po błocie, deszcz padał, ludzie tak dziwnie na mnie spoglądali a ja myślałam sobie: ale jestem hardkorem, taka jestem twarda, nie odpuszczam :))))
    A Tobie kochana gratuluje po raz kolejny :) Zawstydziłaś Ksawerego ... :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błota nie znoszę, ale w deszczu mogę biegać :D ale spojrzenia ludzi - no bezcenne! ; )))

      Usuń
  7. Wow, wow, wow! Szacuneczek :D Podziwiam Cię za to bieganie mimo potwornie niesprzyjających warunków pogodowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gdybym tak miała czekać na odpowiednią pogodę, to chyba bym przestała w końcu biegać.. :D

      Usuń
  8. gratuluję i podziwiam :) ja to jestem nie do wygonienia na dwór w zimne dni :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Też biegałam z Ksawerym, ale nie było chyba aż tak źle! Rewelacyjny czas w ogóle! W takich warunkach?! Cud, miód i malina. Zdecydowanie za późno na ten blog trafiłam. Dodaję do ulubionych! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no tutaj było strasznie, ale może dlatego, że na Błoniach to zawsze wieje, więc jak Ksawery przyszedł to jeszcze bardziej odczuwalne to było :D

      dziękuję za miłe słowa! :*

      Usuń
  10. Jesteś wielka :) Podziwiam Cię! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Gratuluję ! Warto przezwyciężać trudności!

    OdpowiedzUsuń
  12. No cóż, to dowodzi tylko jednego - oprócz tego, że jesteś biegaczką, jesteś też twardzielką - żadna pogoda Ci nie straszna!
    Też biegałam gdy Ksawery szalał i tym razem nie złościłam się na wiatr a wykorzystałam go jako element trenigu - zmiana nastawienia bardzo pomogła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeżeli o mnie chodzi, to nie znoszę wiatru - wtedy bardzo szybko się wkurzam, ale nie daję za wygraną : )

      Usuń
  13. Jesteś świetna! Gratuluję :) Muszę brać z Ciebie przykład i walczyć bez względu na wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. takie podejście bardzo pomaga! spróbuj koniecznie : )

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)