A na wiosnę...

...półmaraton! Tak naprawdę wiedziałam o tym już po moim biegu na 15km. Wtedy właściwie zdałam sobie sprawę, że mogę to osiągnąć. Ograniczenia nie istnieją, a takie starty uzależniają.  Wystarczył parkrun, bieg uliczny, pierwszy medal.. i przepadłam. 

Spotkania z ludźmi, którzy dzielą tę samą pasję co ja, trenują, pojawiają się w jednym miejscu, mają podobny cel... to wszystko dodaje mi sił i wciąż pcha do przodu.

źródło

Wybrałam XI Krakowski Półmaraton Marzanny, który odbędzie się 23 marca przyszłego roku. Już się zapisałam, pozostaje mi tylko dokonać wpłaty. Kraków to drugie miasto z którym jestem bardzo związana i start akurat tutaj wydaje się idealny. Trasa przebiega przez okolice w których spędzam dużo czasu (również aktywnie), biuro zawodów oraz start/meta w pobliżu miejsca zamieszkania.. Czy może być lepiej? Chyba nie. A jak będzie? To się dopiero okaże. : )

Przede mną 4 miesiące treningów. To wystarczająca ilość czasu, by odpowiednio przygotować się do połówki. Jednak zbliża się zima, coś zupełnie nowego.. pytanie jak to zniosę? Czy wytrwam w treningach? Nie mam wyjścia - bieganie to już część mojego życia, a pogoda to tylko dodatek, urozmaicenie. 
Czytaj dalej

Parkrun Kraków #2

    Sobotni, mglisty poranek to naprawdę idealna pora na trening. Jeśli tylko dysponuję wolnym czasem, wstaję nieco wcześniej niż zwykle i biegnę na krakowski parkrun.

fot. Szymon Jakubiec
Czytaj dalej

Ćwiczę z YouTube #1

    Postanowiłam wprowadzić na bloga cykl postów pt. Ćwiczę z YouTube. Będzie to taki przegląd kanałów z ćwiczeniami, które możemy wykonywać w domu. Gdy zaczynałam swoją przygodę z fitnessem treningi układałam właśnie na podstawie filmików z youtube, inspiracje czerpałam również z Maratonu Treningowego Blogerek, jednak ta inicjatywa chyba już upadła.
   Jako, że bieganie pochłonęło mnie kompletnie i gdy nie miałam pomysłu na trening to najzwyczajniej w świecie zakładałam odpowiednie buty i wybiegałam na zewnątrz. Wcale nie mówię, że mnie to nie cieszyło, ale zapomniałam trochę o ćwiczeniach innych partii ciała.
    Po ostatnim starcie na 15 km znacznie ucierpiały moje stopy. Odcisków nie brakowało i bieganie czy zwyczajne chodzenie w butach wywoływało duży dyskomfort (na szczęście jest już lepiej). W związku z tym zaczęłam szukać ćwiczeń do których nie potrzebuję butów. Wybór był dosyć prosty - gimnastyka, joga, pilates albo basen. Z pomocą przyszedł mi oczywiście youtube i kanał na który nie pierwszy raz w takiej kryzysowej sytuacji zaglądam -  trenerkaINFO.


Czytaj dalej

17. Uliczny Bieg "Bełchatowska Piętnastka"


Decyzja o wzięciu udziału w tym biegu długo we mnie dojrzewała. Początkowo była ekscytacja, a im bliżej dzień startu, tym większy stres, niepewność i dziwne myśli. Wszytko tak naprawdę sprowadzało się do jednego -  co będzie jak dobiegnę ostatnia? Przecież mogłabym tę niedzielę spędzić pod kocem, z ciepłą herbatką w ręku, dobrym filmem czy książką. Ale nie! Przecież zachciało mi się biec tego dnia 15 kilometrów przy ledwo plus 5°C. Oczywiście każdą taką czarną myśl próbowałam jak najszybciej od siebie odgonić, co wcale nie było takie proste, jednak warto było.

pierwszy medal - nieopisana radość
Czytaj dalej

Krok do przodu

    Tak długo zastanawiałam się, wypisywałam w myślach wszystkie za i przeciw, wciąż odkładałam decyzję w czasie czekając na rezultaty kolejnych treningów, nie chciałam publicznie się chwalić, zapeszać.. aż wreszcie zdecydowałam, wysłałam zgłoszenie, zapłaciłam i w niedzielę pobiegnę!

Czytaj dalej

Parkrun Kraków 1#

    W ostatnią sobotę wreszcie wybrałam się na krakowski parkrun. Miałam przeczucie, że jak się nie pochwalę wcześniej to wszystko się uda. Tak też było i co więcej - odniosłam kolejny sukces, ale o tym poniżej.. : )

Czytaj dalej

Maraton dla każdego?

Mówi się, że biegacze to jedna wielka rodzina, wspierają się, doradzają, pomagają, motywują.. jednak ostatnio coś zwróciło moją uwagę i trochę zaniepokoiło.

W niedzielę dosyć głośno było o pewnym wydarzeniu (na pewno wiecie o czym mówię) - ING New York City Marathon. Wzięło w nim udział aż 48 tysięcy osób w tym jedną z uczestniczek była 46 letnia Pamela Anderson.

Źródło

W sierpniu, gwiazda Słonecznego Patrolu oficjalnie ogłosiła, że przebiegnie królewski dystans. Dokonała tego w ostatnią niedzielę, po wcześniejszych półrocznych przygotowaniach. Trasę 42km 195m ukończyła w czasie 5h:41m:03s. Właśnie to ostatnie wywołało sporo kontrowersji. Pod postami/wpisami informującymi o jej dokonaniu nie brakowało komentarzy przepełnionych krytyką, a dyskusje wręcz nie miały końca... 

"Jaki sukces...?"
"Po co startować w maratonie będąc tak ewidentnie na to niegotowym?"
" Sukces ? Raczej niezła reklama..."
"Lans."
"Organizatorzy wszystkich maratonów powinni wprowadzić limit ok. 4h, 
bo powyżej to już nie bieg tylko trucht" 
 
Oczywiście wypowiedzi było dużo więcej, również tych pozytywnych, ale to właśnie te negatywne zmusiły mnie do refleksji...

Bieganie ostatnio stało się bardzo modne. Coraz więcej ludzi decyduje się właśnie na tę formę aktywności fizycznej, ale to chyba dobrze, prawda? Im nas więcej - tym lepiej. Jednak Pamela nie zrobiła tego dla mody, miała inny cel - charytatywny. Pobiegła po pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi na Haiti (podobnie jak pięciu innych maratończyków) i udało się. Co więcej - twierdzi, że jest w świetnej formie i zastanawia się dlaczego wcześniej nienawidziła biegać...

***
Czy takie sytuacje nie są dla nas motywacją? Czy czas w jakim tego dokonamy jest aż tak ważny? Na maratonie nie biega się już dla przyjemności? Czy aby móc nazwać się maratończykiem trzeba ten dystans przebiec? Maszerowanie jest "niedozwolone" bo wystawiamy się na pośmiewisko?

Więcej dystansu. Według mnie to indywidualna sprawa. Maraton to świetna okazja na pokonane własnych słabości, walkę ze samym sobą, sprawdzenie się. Nie jestem ekspertem, ale bieganie jest moją pasją, sprawia mi wiele przyjemności i z radością obserwuję mniejsze, czy większe sukcesy innych.
Ta kobieta pokazała, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to możemy to osiągnąć. Wszystko jest możliwe. Co z tego, że trwało to prawie 6 godzin - nie poddała się. Ile osób zaczyna maraton, a nie dociera do lini mety. Szanujmy się, wspierajmy - przecież warto wielu rzeczy w życiu spróbować...

"Są trzy rodzaje zwycięzców: Ci którzy rywalizują o zwycięstwo, 
Ci, którzy starają się poprawić swój czas
 i Ci, którzy walczą o to, by zmieścić się w ramach czasowych."

Chciałam jeszcze na koniec porównać międzyczasy Pameli do moich ostatnich wyników na 5 km (30m:13s) i 10 km (1h:01m:35s): 

Źródło:www.nyrr.org
czyli idąc dalej tym tropem - właściwie nie mam powodów do radości, bo wygląda na to, że takie wyniki, to nic szczególnego...

A Wy co o tym myślicie? Maraton jest dla każdego? Czy tylko dla osób z odpowiednim "stażem"? Chciałabym poznać Wasze opinie. Nie przebiegłam maratonu, może nie wiem czym naprawdę jest...

Czytaj dalej

Rekord i wielkie podsumowanie

    Najwyższa pora podsumować miniony miesiąc i wykonany plan treningowy. Jestem z niego bardzo zadowolona, a efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania (ale o tym niżej). Uwielbiam planować, mieć wszystko pod kontrolą i po raz kolejny przyniosło mi to duże korzyści. Co więcej - ponownie utwierdziłam się w przekonaniu, że wszystko jest możliwe i nie można się poddawać.

Czytaj dalej

Za chwilę koniec

    Powoli mój plan zmierza ku końcowi. Pozostał mi tylko wieczorny rozruch i niedzielny bieg na 10 kilometrów. Wieczorem siądę i wyznaczą sobie trasę, by już jutro skupić się tylko na starcie. 

 
Czytaj dalej