Przebieżki - forma odmulenia

     Na przekór ogólnym przekonaniom nie popadam w jesienną depresję. Zapobiegam jej wysypiając się, zachowując pogodę ducha i umilając czas przyjemnościami. Spaceruję po parku, biegam, uczę się języków, robię zdjęcia i gdy tylko mogę rozkoszuję się ciepłymi promykami słońca.

     Nie próżnuję, organizuję sobie czas najlepiej jak tylko potrafię i nie ma czasu na smutek. Krok po kroku wypełniam założenia treningowe, czując się z tym naprawdę świetnie. Po raz kolejny przekonuję się, że to właśnie to, czego mi było trzeba - ściśle ułożonego planu, który będzie mnie motywował w chwilach kryzysu.
     

    Polubiłam się z zabawami biegowymi, ale jest to nic w porównaniu z krótkimi przebieżkami, które wykonywałam wraz z początkiem tygodnia.
     
     Założenie było takie, że po 20 minutach biegu w pierwszym zakresie tętna, mam do wykonania sześć 30 sekundowych przebieżek, z przerwami po 1 minucie, a po nich jeszcze 10 minut truchtania w celu uspokojenia rozgrzanego organizmu. 

    Krótkie odcinki i bieg na 70-80% swoich możliwości to było to. Czułam się pobudzona i miałam jeszcze więcej chęci na dalszy trening, a kończąc szóste powtórzenie, chciałam zrobić ich jeszcze kilka.

   Długie jednostajne bieganie z czasem staje się monotonne, potrzebujemy urozmaicenia i idealnym wyjściem są wtedy przebieżki. Nie dość, że pobudzają nasz organizm, to również poprawiają wydolność tlenową i rozwijają szybkość (stajemy się lepsi!). Dodatkowo po takim biegu czujemy się ożywieni, mamy więcej energii i biega nam się o wiele lepiej i łatwiej. Sprawdźcie sami.

    Każdy trening to też spore obciążenie psychiczne, zwłaszcza gdy trenujemy samotnie. Odliczamy minuty.. kilometry.. a wszystko wciąż jest takie same. Sytuacja wygląda trochę inaczej, gdy mamy świadomość, że poza zwyczajnym biegiem, czeka nas jeszcze jakieś urozmaicenie. W takim przypadku od samego początku wiemy, że będzie się coś działo i automatycznie nabieramy większej ochoty na bieg. 

   Ćwicząc przebieżki, ćwiczymy też naszą psychikę. Pewnie już nie raz natknęliście się na hasła typu: biega się głową i troszeczkę nogami, czy kiedy nogi już nie mogą, biegnij głową. Dużo w tym prawdy, bo prawie wszystko zależy od nas, a determinacja i systematyczność to najlepsza droga do osiągnięcia sukcesu.

   I jeszcze jedno: pamiętajcie, by przebieżki wykonywać dopiero gdy organizm jest rozgrzany. Warto też wcześniej poświęcić 10 minut na rozciąganie wszystkich mięśni, by uniknąć niepotrzebnych naciągnięć. Traktujmy przebieżki jako element utrwalający trening - takie mocne zakończenie. Sukces murowany.


„Bieganie jest najlepszą metaforą życia, 
ponieważ dostajesz z niego to co najpierw włożyłeś.”
                                                                                             [Oprah Winfrey]

Udostępnij ten post

16 komentarzy :

  1. Super, trzymam kciuki aby plan był dalej wykonywany :)

    OdpowiedzUsuń
  2. fajnie mieć plan, a jeszcze fajniej mieć świadomość, że wykonuje się coś, co się sobie planowało! powodzenia dalej ;) i dziękuję za komentarz u mnie, zachęcam do obserwowania ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się :) świadomość wykonania zamierzonych przez nas celów jest motywacją do podejmowania kolejnych działań :] Również życzę powodzenia . Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Te biegi interwałowe są bardzo skuteczne. Pamiętam jak przygotowywałam się do zawodów - w ekspresowym tempie poprawiają kondycję i tak naprawdę mają się nijak do joggingu, który później jednak sprawia większą frajdę, bo ma się lepszą kondycję :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Może wypróbuję ten plan, bo wydaje się być fajny :)
    A co do radzenia sobie z jesienią - u mnie wysypianie się jest głównym punktem. Najlepiej do 11 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zależy o której chodzisz spać, ale tak dla mnie 8-9 godzin to minimum :D

      Usuń
  5. Cały mój czas pożarła uczelnia, tylko bieganie sprawia, że jeszcze nie padłam (a to dopiero drugi tydzień!!). Uwielbiam ten stan gdy po zrobieniu tych kilkudziesięciu minut biegu mam ochotę się zatrzymać i poddać. A potem ustawiam w głowie przbieżki/rytmy/interwały i całe zmęczenie mija w ekspresowym tempie, coś fantastycznego!.
    I chyba nie mogę się zgodzić, że każdy trening obciąża psychicznie - dla mnie to taka chwila oczyszczenia się po całym dniu, czas na to żeby myśleć dosłownie o niczym ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą psychiką to chyba zależy od tego jaki mamy trening, czy dużo musimy dać z siebie, walczyć ze sobą, ze swoimi słabościami, czy to taki zwyczajny bezstresowy bieg. ;)

      Usuń
  6. wytrwała z Ciebie dziewczyna;-) trzymaj tak dalej;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. super:)oby tak dalej!!chyba też w końcu stworzę sobie plan:)

    OdpowiedzUsuń
  8. lubię przebieżki:) bez zbędnych ideologii i teorii po prostu fajnie czasami sobie pobiegać szybciej, wolniej, w ramach zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Urozmaicenie jest bardzo dobre, a to stwierdzenie, że biega się głową to w stu procentach prawda :) Przebieżki są bardzo przydatne i też potrzebne, ja je zawsze robię zbiegając z lekkiej górki, efekt murowany, do tego czasami zamiast przebieżek robię podbiegi, na tym samym poziomie intensywności 70-80% pod delikatną górę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też z czasem wprowadzę podbiegi w swoje treningi :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)