Powrót na Błonia z nowym planem!

    Od kilku dni jestem już w Krakowie i powoli przyzwyczajam się do nowego miejsca. Jeszcze kilka spraw muszę załatwić, ale już od dzisiaj (jak wspominałam/obiecałam we wcześniejszym poście) startuję z nowym planem treningowym. Najwyższa pora przestać się obijać i zadbać o odpowiednią formę.

      Mój aktualny plan trwa niecałe 5 tygodni i przygotowuje do startu na 10 km. Zaczerpnęłam go z portalu polskabiega.sport.pl i wydaje się dla mnie idealny. Ma mi pomóc przebiec ten dystans w ciągu godziny, ale jeśli tego nie osiągnę, to przynajmniej poprawię kondycję i co najważniejsze znowu zacznę regularnie biegać. 

    Plan sam w sobie jest bardzo ciekawy. Nie ma w nim przysłowiowego klepania kilometrów, bo każdy trening odliczany jest w minutach. Zawiera też sporo urozmaiceń typu zabawy biegowe, przebieżki czy zwyczajny trucht. Obejmuje 3 albo 4 dni w tygodniu.

    Zaznaczony w czerwoną ramkę to plan na najbliższy tydzień. Natomiast w kolejnych muszę wprowadzić trochę zmian, by dopasować go do swojego planu zajęć.

(kliknij aby powiększyć)
 
     Czyli pierwszy dzień mam już za sobą. W okienku pojawia się tajemniczy znak: OWB1 - co to znaczy? To bieg w pierwszym zakresie tętna. Jak go rozpoznać? Najprościej - podczas biegu powinniśmy mieć możliwość swobodnej rozmowy przez cały czas. Istotne jest też utrzymanie w miarę możliwości stałego tempa - mniej więcej 7 min/km.

Co dalej.. 3 x15'/3' zatem powtórzony trzykrotnie spokojny 15 minutowy bieg z przerwą 3 min w marszu/truchcie. 

Wszystko już jasne - czas na relację.

   Po rozgrzewce ustawiłam sobie odliczanie czasu i zaczęłam biec równym tempem. Po 15 minutach były 3 minuty przerwy, które właściwie wydawały się niepotrzebne, ale zastosowałam się do planu. Kolejne 15 minut, 3 minuty marszu i miałam ochotę na tym zakończyć trening. Byłam zmęczona, ale miałam jeszcze trochę siły, dlatego pociągnęłam dalej. Ostatni kwadrans był sporym wyzwaniem. Być może biegłam zbyt szybko, przez co przy końcówce baaaardzo zwolniłam. Zaczęły mnie boleć uda, zwłaszcza mięśnie dwugłowe, ale trening zakończyłam z ogromną satysfakcją i 7,5 km na koncie.

 Przede mną jeszcze dwa treningi w tym tygodniu, których już teraz nie mogę się doczekać. :D


PS. W poniedziałek dostałam TAK ogromnego kopa, gdy dowiedziałam się, że moja kumpela przebiegła maraton w Warszawie (czego się nawet nie spodziewałam), więc i ja nie mogę siedzieć bezczynnie. Mam teraz na prawdę ogromną motywację. Chcieć to móc. W końcu i ja to osiągnę! : )

Udostępnij ten post

23 komentarze :

  1. Uda Ci się przebiec dziesiątkę i w to nie wątpię. Oby w jak najkrótszym czasie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przebiec, pewnie przebiegnę, ale chciałabym mieć przyzwoity czas :D

      Usuń
  2. super zdjęcie, bardzo mi się podoba! a sukcesy innych to najlepsza motywacja! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę się przyjrzeć temu planowi,bo wydaje się ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. oj tak taka koleżanka po maratonie daje niezłego kopa;-) super zdjęcie;-) świetnie wyglądasz;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. trzymam kciuki za Ciebie dasz radę:)i gratuluje kumpeli!:)i gratuluje że wczoraj udało Ci się zrobic jednak cały plan!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. najważniejsze, aby właśnie dostać takiego kopa. Wtedy człowiek działa na największych obrotach :)

    OdpowiedzUsuń
  7. hej obserwuje Twój blog od jakiegoś czasu i musze Ci powiedziec, że znalazłam w sieci fajny program do sprawdzania ile jeszcze sadełka trzeba zrzucić :) SPRAWDŹ-SYLWETKE

    OdpowiedzUsuń
  8. trzymam kciuki za realizację Twojego nowego planu treningowego :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dla mnie kopem są blogi takich osób jak Ty :) Nie mogę siedzieć bezczynnie przed komputerem kiedy widzę,że inni działają i to tak pozytywnie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się : ) w sumie na mnie blogi działają podobnie ; )

      Usuń
  10. Trzeba wyznaczać sobie cele. Maraton w przyszłym roku ;)?

    OdpowiedzUsuń
  11. Trzymam kciuki za ten maraton, nic nie stoi na przeszkodzie :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Żebym tylko miała gdzie, kiedy i z kim biegać to byłoby fajnie. :( Niestety cierpię na brak możliwości i chyba chęci do biegania też. Łatwiej mi się biega za piłką. Ale powoli się przekonuje. :)
    Życzę powodzenia w realizacji planu! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie, bo gdybyś tylko bardzo chciała myślę, że rozwiązałby się problem "z kim i gdzie" : )) trzymam kciuki za Ciebie : )

      Usuń
  13. I jak idzie realizacja planu?
    Sam plan dobry, ma wszystko to co niezbędne. A gdy przychodzi zmęczenie nie warto się poddawać, potem jest ogromna satysfakcja. Z resztą, komu ja o tym piszę, przecież dobrze to wiesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak na razie nieźle (choć wczorajszy bieg odpuściłam), niedługo coś o tym napiszę :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)