Biegam, biegam.. i już się nie boję

     Po dzisiejszym treningu uświadomiłam sobie, że tak naprawdę 10 kilometrów nie jest już dla mnie żadnym wyzwaniem. Kiedyś bałam się tego dystansu, a teraz wiem, że nie ma czego...


    Z treningu na trening biega mi się zdecydowanie lepiej. Nie ma też już znaczenia o jakiej porze dnia to robię (byle tylko brzuch nie był pełny ani kompletnie pusty). Właściwie mieliście rację, że to kwestia przyzwyczajenia.
   
   We wtorek ćwiczyłam moją ulubioną formę treningu - przebieżki (więcej o nich pisałam tutaj). Standardowo 20 minut na rozgrzewkę, później sześć powtórzeń po 30 sekund szybkiego biegu z przerwami minutowymi, po czym 10 minut truchtania na uspokojenie. Pobudzenie murowane.

    
    Natomiast w czwartek (czyli dzisiaj) bieg w pierwszym zakresie tętna - trzy razy po 20 minut z przerwą 2 minutową. W sumie ten trening mogę określić jako jeden z najlepszych. Nie ze względu na dystans i czas w jakim go pokonałam, ale samopoczucie. Po wykonaniu trzech powtórzeń miałam ochotę na kolejne 20 minut, jednak z uwagi na to, że był to najdłuższy przebiegnięty dystans od ponad 3 miesięcy, nie chciałam przesadzać..
 

    I co? Sprawdza się powiedzenie, że trening czyni mistrza.. a w bieganiu przecież najważniejsza jest systematyczność. : )

Udostępnij ten post

18 komentarzy :

  1. dziewczyno wymiatasz;-)) ja jakoś na razie nie mogę znaleźć czasu na bieganie..;-( a szkoda

    OdpowiedzUsuń
  2. czas to na prawdę nie problem, wystarczy sobie odpowiednio go zorganizować, trzymam kciuki by Ci się udało ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. jeżeli Ty tak mówisz, to naprawdę się cieszę! :D

      Usuń
  4. Musze koniecznie też spróbować jakiegoś urozmaicenia biegania... interwały, cokolwiek, bo na razie jedyna nowość do muzyka i pora dnia! Gratulacje osiągnięcia biegowej formy! Pozdrawiam (:

    OdpowiedzUsuń
  5. pamiętam jak niedawno tek bardzo obawiałaś się biegu na 10km! brawo! robisz ogromne postępy! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję! Pokonywanie własnych ograniczeń (choćby były tylko w głowie, nie w nogach) sprawia mega frajdę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. 10 km to niestety moje marzenie jeszcze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moim też kiedyś było, także wszystko jest do zrobienia : )

      Usuń
  8. na taki post czekałam! i chcę jeszcze więcej!
    pięknie :) no i ta satysfakcja z przekraczania barier :)
    myślałaś już o dłuższych dystansach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co chcę popracować trochę nad prędkością, ale kto wie.. może wkrótce przekroczę 10 km.. : )

      Usuń
  9. Ja zakochałam się w pływaniu. Przez kilka lat w swoim życiu biegałam 300 i 400 metrowe dystanse. ;) Teraz chyba zastąpiłam te treningi pływaniem :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)