Wiatr w plecy

    Chyba najwyższa pora zacząć regularnie tutaj zaglądać. Zawsze po zaktualizowaniu bloga, przejrzeniu Waszych blogów wstępuje we mnie nowa siła. Nie wiadomo skąd pojawiają się ogromne pokłady energii i najchętniej w okamgnieniu wskoczyłabym w strój treningowy, przemeblowała całe mieszkanie czy wprowadzała w życie internetowe inspiracje. Im dłużej z tym zwlekam tym większy wstępuje we mnie leń i nie mam ochoty ruszyć się z miejsca. Też tak macie?


   Ostatnio myślę nad ułożeniem nowego planu treningowego, ale wciąż odsuwa się to w czasie. Doskonale zdaję sobie sprawę, że to dzięki niemu potrafię wytrwać w codziennych treningach i cały czas posuwać się do przodu, dlatego na pewno wkrótce powstanie i od razu się nim z Wami podzielę.

  Chciałam zacząć od tego poniedziałku, ale w piątek dopadło mnie przeziębienie i dopiero powoli powracam do zdrowia. Przez to wszystko zrezygnowałam z uprawiania sportu na świeżym powietrzu (rolki, rower, bieganie) i jedyne co robię to domowe ćwiczenia pilatesowe, gimnastyka czy rozciąganie.

    W związku z zaistniałą chorobą zaczęłam zastanawiać się, czy bieganie jesienią i zimą to dobry pomysł. Podczas ostatniego biegu bardzo przeszkadzał mi wiejący wiatr, odczuwałam dyskomfort i prawie straciłam ochotę na kontynuowanie treningu. Z wiatrem było okej, ale pod wiatr.. nic przyjemnego. Jak sobie z tym radzicie, wybieracie takie trasy, by większość trasy wiało w plecy?


    Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w odpowiednim stroju nic mi nie grozi i poprzednim razem raczej średnio o to zadbałam (trochę mnie przewiało, zwłaszcza w drodze powrotnej i możliwe, że przyczyniło się to do przeziębienia), ale następnym razem poprawię się. Przecież nie po to kupiłam nowe buty, by całą jesień i zimę leżały w pudle. Prawda? : )

Udostępnij ten post

35 komentarzy :

  1. No to już chyba wszyscy są chorzy... Zdrowiej szybko! :)
    Ja z tych samych powodów nie biegam jesienią i zimą ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też byłam chora przez cały ostatni tydzień.
    A dziś mnie natchnęło i stwierdziłam, że czas wyjść z bieganiem na dwór (dodam, że lubię ciepełko i kołderkę i zdecydowanie wole upały niż to co teraz na dworzu)
    No i wyszłam... nie było tak źle. Nawet powiedziałabym, że było fajnie ;D
    Postawiłam sobie taki cel... półmaraton w grudniu... teraz bede miala motywacje do biegania po dworzu ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapisałaś się już na ten bieg? może i ja zdecyduję się na jakiś start, wtedy na pewno nie zrezygnuję :D

      Usuń
    2. Zapisałam się ;D Nawet opłatę zrobiłam... a wiadomo, że jak się za coś zapłaci to się nie rezygnuje :P

      Usuń
  3. ja jeszcze biegam, bo pogoda tutaj gdzie mieszkam (skandynawia) jeszcze o dziwo dopisuje, ale mam w planach zastąpić bieganie bieżnią. jakoś średnio widzę siebie przeskakującą zaspy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. tez tak mam:)musze coś zrobic natychmiast bo jeżeli to odwlekam to już prawdopodobnie tego nei zrobię
    zdrowiej!!:0

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ oczywiście, że buty nie mogą przeleżeć jesieni i zimy w pudełku! To by była jawna zbrodnia na sporcie ;-)
    Zdrowia życzę!! Mnie coś chce złapać, ale walczę:/

    OdpowiedzUsuń
  6. Wracaj szybciutko do zdrowia. Też niestety zmagam się z przeziębieniem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. taka pogoda, że ciężko nie zachorować ;<

      Usuń
  7. ja swoje przeziębienie "jesienne" przeszłam jeszcze w sierpniu - jest jakaś sprawiedliwość w tym że innych też dopadło, sesese ;P Żartuję. Zdrowiej i trenuj :)
    PS. Ze słomianym zapałem który wstępuje we mnie po przejrzeniu fitblogów też tak mam. Przeglądam rano, podczas "martwych godzin" w pracy, obiecuję sobie że dzisiaj będę wymiatać z hantlami, a po powrocie do domu jakoś mi się odechciewa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmm.. w takim wypadku inspiracje trzeba przeglądać, gdy jest duże prawdopodobieństwo na wyjście na trening :D

      Usuń
  8. ja się dobrze kamufluję od wiatru;-) na bieganie zakładam czapkę z daszkiem wciśniętą na czoło i kurtkę do biegania z wysoką stójką na szyi;-) i jest git, ale fakt z wiatrem lepiej się lata;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w taką kurtkę muszę się dopiero zaopatrzyć i spróbuję z czapką - zobaczymy jak pójdzie : )

      Usuń
    2. wczoraj przy wietrze jaki wiał wieczorem nawet czapka nie pomagała, pod wiatr biegło się bardzo ciężko i chyba mam efekt takiej wycieczki w postaci kataru...;-/ ech ta jesień

      Usuń
    3. pod wiatr jest właśnie najgorzej, trzeba szukać osłoniętych miejsc takich jak lasy, parki : )

      Usuń
  9. Oj jakbym czytała o sobie. Mam dokładnie to samo łącznie z tym przeziębieniem.
    Z tym bycoiem "pod wiatr" irytuje mnie to okropnie kiedy jadę na rowerze - płaska droga to jakbym jechała pod górę.

    Ale szczerze mówiąc takie wietrzne dni moim zdaniem również były latem , więc nie łączę tego z porą roku.
    Co do przeziębień i chorób mój chłopak biega cały rok bez względu na pogodę i naprawdę nie chorował częściej powiedziałabym raczej że wręcz przeciwnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale latem wiatr aż tak bardzo mi nie przeszkadzał.. może był cieplejszy, nie taki mocny..

      spróbuję wybierać trasy z wiatrem :D

      Usuń
  10. Do układania planu - marsz!
    Wiatr niestety trzeba oswoić i się do niego przyzwyczaić. Zamiast otwartych terenów wybierz te zadrzewione (jeśli masz możliwość). Koniecznie coś na szyję!
    No i najlepiej jest planować bieg tak, by kończyć go możliwe blisko domu, wtedy nie zdąży Cię przewiać.
    Warto się przełamać bo bieganie w chłodku potrafi być bardzo przyjemne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faakt, w tym przypadku lasy, parki chyba będą najlepszym wyjściem. Niedługo będę już w Krakowie, więc na pewno coś się znajdzie. Plan w toku : D

      Usuń
  11. Ja zawsze najpierw biegnę pod wiatr, a potem wracam z wiatrem, jeśli zrobię na odwrót to wracając robi się zimno i zanim się organizm przestawi z temperaturą to można się przeziębić, zawsze lepiej, żeby było zbyt ciepło niż za zimno :) ja to mam tak, że im gorsza pogoda to tym bardziej chce mi się z nią zmagać i ją pokonać, po treningu satysfakcja podwójna :D jedynie topniejącego śniegu nie lubię :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też tak biegłam ostatnio, choć do domu wracałam już marszem jakieś 5 minut trochę pod wiatr i może to powód przeziębienia :D

      Usuń
  12. Ja planuję biegać jesienią i zimą, jak to wyjdzie, zobaczymy póki co jeszcze nie chorowałam w tym sezonie. Wiatr mi nie przeszkadza jakoś, dla mnie wręcz jest przyjemny podczas biegu, a kończę bieganie w taką wietrzną pogodę dosłownie pod wejściem do bloku, właśnie po to żeby mnie nie zdążyło przewiać. :)

    Wracaj szybko do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz właściwie jestem już zdrowa, dlatego niedługo biegam od nowa.

      Masz racje, dobrym wyjściem jest kończenie treningu tuż pod domem, wtedy raczej nie ma szans na przewianie :D

      Usuń
  13. A ja odpukać jeszcze zdrowa :).Ja preferuje spacery. 10 000 kroków czyli ok. 5 km to dla mnie standard. Rekord to ponad 22 000 kroków czyli ponad 10 km jednego dnia. Polecam. Nawet w deszczową pogodę. Zaletą jest to, że zawsze można wziąć ze sobą aparat i zrobić fajne zdjęcia do bloga!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tutaj masz rację - spacer fajna sprawa, jednak jeżeli o mnie chodzi zdecydowanie wolę biegać, czy jeździć na rolkach : )

      Usuń
  14. Mnie wiatr wiejący w twarz też wkurza! Szczególnie jak jest mocny, wtedy ciężko złapać mi oddech. W sumie.... może to dobry pomysł, żeby zacząć biegać tyłem? hahaha (;
    To musiałoby być ciekawe ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że to samo przyszło mi do głowy? :D

      Usuń
  15. Bardzo inspirujący post :). U mnie ostatnio zawieszenie treningowe - wygląda na jesienną bezwarunkową niechęć do robienia czegokolwiek, ale tak jak sobie poczytałam Twojego posta to pojawia się u mnie nadzieja na stworzenie nowego planu treningowego - zatem idę go tworzyć, zanim przejdzie mi ochota ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że udało Ci się stworzyć plan, bo ja już swój mam :D

      Usuń
  16. Ja próbuję zachować zdrowy rozsądek i nie biegać kiedy pochrypuję i kataruję, ale za to daję sobie domowy wycisk ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jak mam katar, to uważam by nie przesadzić z treningami na zewnątrz :D

      Usuń
  17. Mam dokładnie tak samo! Kiedy już napiszę coś na blogu i poczytam wpisy innych, to pędzę ćwiczyć pełna energii i determinacji:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)