Pierwszy jesienny jogging

    Uwielbiam biegać wieczorem, dlatego też wczorajszego treningu nie mogłam doczekać się już od samego rana. Zastosowałam się do Waszych rad jakich udzieliliście mi w poprzednim poście i tym razem było na prawdę świetnie! Wiatr mi nie przeszkadzał - biegałam po lesie, nie przewiało mnie, bo ubrałam się odpowiednio ciepło (koniecznie apaszka na szyję i bluza), a dodatkowo skończyłam trening dosyć blisko domu.

Teraz i ja muszę przyznać - jesień to faktycznie dobra pora roku na jogging... : )
 
spokojnie, nie biegam w trampkach :D
    Skoro nie mogłam doczekać się tego biegu, to czemu nie odbyłam go rano? Otóż.. już kilka razy wybrałam się na poranne przebieżki, ale szło mi wtedy fatalnie. Miałam wrażenie, że poruszam się jak kłoda, nogi nie chciały ze mną współpracować, a do tego czułam się taaka zaspana (mimo, że wstałam 3-4 godziny wcześniej)... 
    Co zrobić, gdy nie zawsze wieczorem jest czas na trening, a na zewnątrz robi się coraz szybciej ciemno i zimno. Chyba najlepszym wyjściem byłoby wybrać się na niego wcześniej, dużo wcześniej, ale.. no właśnie.. jak to polubić? Sprawić by dawało radość?

    Zdaję sobie też sprawę z tego, że gdybym chciała wystartować w jakimś biegu ulicznym, to najczęściej odbywają się one w godzinach porannych/popołudniowych.. Nie koniecznie mam na myśli zawody, ale chociażby sobotnie treningi  Biegam Bo Lubię czy 5 kilometrowy bieg z pomiarem czasu organizowany przez Parkrun Kraków. By wziąć w nich udział trzeba być na miejscu o 9 - 9.30...

   Jak sobie poradzić z tym, że wieczorem biega mi się tak dobrze, a rano jest zupełnie odwrotnie...

    
PS.  
   Mam już nowy plan treningowy. Tym razem jest nieco inny niż poprzednie i trwa tylko 5 tygodni. Startuję z nim od przyszłej środy. Do tego czasu powinnam uporać się z przeprowadzką do Krakowa i już bez problemu dążyć do osiągnięcia ustalonego w planie celu.

Udostępnij ten post

29 komentarzy :

  1. Mam dokładnie to samo z porannym bieganiem. Moja rada - biegać wieczorem :D
    A jesień nie jest moją porą roku do biegania, jestem biegaczem sezonowym niestety :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja właśnie chcę biegać cały rok, dlatego szukam sposobu :D

      Usuń
  2. Mam tak samo. Jeśli chodzi o ćwiczenia najchętniej wykonywałabym je w nocy, gdyby nie to,że kiedyś o 3 w nocy moja mama się przebudziła i zaspana zobaczyła jak skaczę jak głupek do jednego z treningów:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o 3 w nocy to już na prawdę nieźle :D mi najpóźniej zdarzyło się chyba koło północy : )

      Usuń
  3. uf ale mnie przestraszyłaś tymi trampkami:P

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje doświadczenia są takie, że jak w otoczeniu jest grupa ludzi od których kipi zapałem do ćwiczeń to człowiek sam dostaję kopa i biega mu się o wiele lepiej. Biegałam całe wakacje rano i była to udręka, teraz rano biegam tylko na spotkaniach "bbl" i różnica jest diametralna. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, może to jest klucz do sukcesu. Chyba wybiorę się na taki trening i przekonam jak to jest w grupie : )

      Usuń
  5. ja też nie jestem w stanie w tygodniu zwlec się rano na bieganie, lepiej idzie mi w weekend, tu spokoje nie o tej 9.30 wyruszam potruchtać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podziwiam! Ja zawsze czekam do 17/18. Wtedy najlepiej mi się biega. Natomiast jeżeli chodzi o ćwiczenia, to już nie ma takiej różnicy. Nawet chyba wolę rano się zmęczyć :D

      Usuń
  6. Faktycznie rano jest trochę trudniej niż wieczorem, ale od ponad miesiąca staram się wyjść pobiegać rano i teraz widzę, że przychodzi mi to o wiele łatwiej. Także może to kwestia przyzwyczajenia organizmu, no i ważna jest dobra rozgrzewka. Wieczorem organizm jest już nieźle rozruszany, rano tuż po wstaniu z łóżka raczej nie:) No i psychicznie jest mi łatwiej zabrać się za jogging rano niż cały dzień myśleć o tym, że wieczorem mam jeszcze coś do zrobienia, wtedy wolę się już wyciszać przed snem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo możliwe, że po kilku razach byłoby już o niebo lepiej. Spróbuję się jeszcze do tego przekonać :)

      Usuń
  7. Też szukam sposobu na bieganie przez cały rok chociaż do tej pory biegałam raczej latem. A co do pory dnia - uwielbiam zarówno rano jak i wieczorem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Też tak miałam. Rano - paraliż członków, potykanie się o własne nogi i tak dalej. Wieczorem? W to mi graj, mogę biec do końca świata i dzień dłużej.
    Różnica jest taka, że na zawodach emocje robią swoje i pora dnia nie ma znaczenia:)
    Wszystko siedzi w głowie, po kilku razach powinnaś się przełamać. Teraz już godzina biegania nie robi mi różnicy, może być rano, może być wieczorem. Chociaż przyznaję, gdy mnie nic nie zmusza wybieram bieganie wieczorową porą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że to właśnie kwestia nastawienia i przyzwyczajenia. Zobaczę co uda mi się zdziałać. : )

      Usuń
  9. gratuluje!!:)ale mnie wystraszyłaś z tymi trampkami:)moją porą też jest noc.ale ostatnio jakoś się mobilizuję i potrafię już ćwiczyć w ciągu dnia
    znajdź sobie coś co cię zmotywuje do rannego biegania - muzyka pooglądaj zdjęcia wyćwiczonych osób rano:)nowe getry do biegania czy coś na mnie to działa(najbardziej motywuje mnie myzuka:))
    powodzenia i na prawde się cieszę,że udało Ci się pobiegać:)
    pozdraiwam:)

    OdpowiedzUsuń
  10. dla mnie nie ma znaczenia, czy to jest rano, czy wieczorem :) chociaż chyba jednak wolę wieczorem, bo wtedy nie muszę się tak długo rozgrzewać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. właśnie powoli dochodzę do wniosku, że to właśnie o tę rozgrzewkę chodzi :D poświęcając na nią zdecydowanie więcej czasu, powinno być okej ; )

      Usuń
  11. Ja swojego czasu jak biegałam to właśnie poranne jogging były dla mnie odpowiedniejsze :D Stało się - musiałam to napisać, bo ciążyło niemiłosiernie. Nie wiem jak ty się do tego odniesiesz -- www.dzisiejsza-nadzieja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja też wolę aktywność fizyczną wieczorem.

    OdpowiedzUsuń
  13. Po jakimś czasie organizm się przyzwyczaja i do wieczornego i porannego biegania :) Jak zaczynałem motywował mnie widok wschodzącego słońca :D a latem w czasie upałów motywował fakt, że rano jest najchłodniej w ciągu całej doby, potem to już przyzwyczajenie :) ale fakt, że do dzisiaj dużo lepiej robi mi się intensywne i szybkie treningi wieczorem, a rano lepiej robi mi się długie wybiegania, gdzie jest wolniejsze tempo, można się rozbujać powoli jak ospała lokomotywa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, może spróbuję sobie tak podzielić biegi : )

      Usuń
  14. Ja na razie z biegania muszę zrezygnować na rzecz treningu siłowego..

    OdpowiedzUsuń
  15. Też najbardziej lubię biegać wieczorem, chociaż jest ze mnie sezonowy biegacz. Jednak chcę tym razem pobiegać trochę jesienią i zimą :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dużo łatwiej było mi wstawać na poranne biegi kiedy wschodziło słońce. Czasami śmieję się z samej siebie, że działam na baterie słoneczne, bo gdy świeci słońce wprost roznosi mnie energia. Testowałam bieganie rano, w południe i wieczorem i jakość biegania w dużej mierze zależała od mojego nastawienia psychicznego, ale zdecydowanie najmniej mile wspominam biegi w południe ;).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)