Rolki/ Jogging - 6,5 km

    Dzisiaj trochę zmian na blogu (jak pewnie zauważyliście już :D). Wreszcie udało mi się stworzyć logo do którego zabierałam się już od bardzo daaawna, utworzyłam dwie kolumny i trochę wszystko uporządkowałam.
    Po lewej stronie dodałam też linka do mojego profilu na endomondo, bo właśnie tam najczęściej aktualizuję swoje treningi. Wszystko dodaję ręcznie, bo niestety mój telefon nie obsługuje tej aplikacji, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Jeżeli też korzystacie możecie dodać mnie do znajomych, zawsze będzie mi jakoś raźniej. : )

chyba moja ulubiona woda zaraz po Cisowiance  :D


Od czwartkowego wpisu minęło trochę czasu, jednak w ciągu tych dni nie było szaleństw.

    W piątek z rana wybrałyśmy się z kumpelą rowerkami na sesję zdjęciową (fotografia to jedna z moich pasji) pokonując w sumie mniej więcej 14 kilometrów. Ciężko mi myśleć o rowerze w kategorii sportu, bardziej traktuję go jako środek transportu i chyba już tak zostanie. Miejsce było na prawdę bajeczne. Poniżej kilka kadrów:


               to właśnie Kinga :)








    Jak już wcześniej wspomniałam - rower to dla mnie nie trening, dlatego tego samego dnia wieczorem wybrałam się na rolki pobijając nowy rekord 6 km w 24 minuty. Wiem, że to pewnie nie do końca prawdziwe statystyki, bo jednak ręczne dodawanie trasy, zwłaszcza takiej którą przejeżdża się na rolkach jest dosyć trudne.


Sobota odpoczynek, a w niedzielę 6,5 km. 

    Planując trasę długiego niedzielnego biegu zawsze zwracam szczególną uwagę, by przebiegała w jak największym stopniu po miękkich nawierzchniach (tj. ziemia, trawa, żwir no i ewentualnie jezdnia). Staram się unikać betonowych chodników, bo to chyba najgorsze co możemy zafundować naszym stopom. Warto o tym pamiętać, bo bieganie po nawierzchniach naturalnych jest jednym z najprostszych sposobów uniknięcia kontuzji.

Moja dzisiejsza trasa wyglądała tak:

  
     Czas trwania nie zachwyca, ale to chyba nie o to chodzi. Biegało mi się dosyć przyjemnie, pogoda była piękna, słoneczna.. i wreszcie miałam chwilę posłuchać muzyki. Zauważyłam, że ostatnio słucham jej tylko podczas biegu. 
    Kilometry mijały, ja rozkoszowałam się widokami i dźwiękami dochodzącymi do mych uszu. Na koniec poświęciłam sporo czasu na rozciąganie i jak zawsze zadowolona z ukończonego treningu wróciłam do siebie. 

 
 po takich okolicach aż się przyjemnie biega.. : )

Moje plany na przyszły tydzień?


     Jutro zrobię Maraton treningowy blogerek, tym razem edycję 6 (5 opuściłam, bo jakoś nie spodobała mi się forma), we wtorek 22 minuty biegu, w środę wypróbuję kolejny z treningów Isanity, czwartek dzień szybkości, a w niedzielę 7 km. O taaak! Uwielbiam mieć plany. :D

Udostępnij ten post

23 komentarze :

  1. Zdjęcie z książką jest przepiękne !!! Fajnie, że tak trenujesz i nie odpuszczasz. Skuszona Twoim przykładem, zrobiła swój własny plan. Taki trochę na przekór, bo ja znowu nienawidzę planować.... tak więc mam zaznaczone tylko kolorki: żółty bieganie, zielony wolne, niebieski - inna aktywność. Uzupełniam szczegółami jak już zrobię. I bardzo bardzo mi zależy żeby nie zostawały puste kratki ;) Takie to moje planowanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny krok ku systematyczności! Mi planowanie na prawdę baaardzo pomaga, mam nadzieję, że i Tobie też będzie ;)

      Usuń
  2. Ach, no i podobają mi się pośladki pani z logo :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne zmiany na blogu, uwielbiam jak blog ma swoje logo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja teeeż, dlatego wreszcie utworzyłam własne :D

      Usuń
  4. wow, widzę tydzień zapięty na ostatni guzik :) ja tsk nie potrafię bo zawsze coś mi wypada coś zamieniam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna sesja. Sama muszę sie wybrać na rolki, tylko nie wiem jeszcze gdzie. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakaś ścieżka rowerowa, mniej uczęszczane ulice.. coś na pewno się znajdzie :D

      Usuń
    2. Niestety u mnie wszędzie, ale to wszędzie jest pozbruk :P Musiałabym wybrać się do Poznania, nad Maltę, może w ten weekend :)

      Usuń
    3. ah no to szkoda, ale jeżeli tylko masz możliwość to jedź! :)

      Usuń
  6. Zaprosiłam cię do Znajomych na Endomondo (Anna Choińska) - jeśli nie masz nic przeciwko ;). Jak masz to odrzuć ;).

    Blog świetnie wygląda!

    A ciebie rozpiera energia. Bardzo dobrze!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że nie mam - od razu zaakceptowałam! ;)

      Usuń
  7. No wygląd bloga jest już lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia:-) Gratuluję sportowego weekendu:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Teraz na blogu jest tak radośniej :)
    Patrzę na te Twoje zdjęcia i aż mam ochotę wpaść w Twój obiektyw - jestem pod ogromnym wrażeniem!
    A ta piękna asfaltowa ulica woła mnie bardzo głośno - to zdecydowanie moja ulubiona nawierzchnia.
    Ostatnio nie zwracam specjalnej uwagi na czas biegu, jedynie na dystans. Zdecydowanie polecam bo nie czuć takiej wewnętrznej presji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się, że podobają Ci się moje zdjęcia ;) Jakby była tylko okazja - to czemu nie! :D

      też bardzo lubię asfaltową nawierzchnię zwłaszcza gdy wokół pola.. lasy.. ;)

      Usuń
  10. Na wstępie powiem od razu, że zdjęcia są super. Też fotografuję, ale do Ciebie mogę się schować.
    Ja biegam po asfalcie, bo biegam sama i w dość małym mieście, nie znam tu nikogo i boję się biegać po miejscach, gdzie nikogo nie spotykam, ale moje nogi dają sobie jakoś radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama najczęściej biegam po asfalcie, bo tak najwygodniej ;) ale szukam też różnych ścieżek w lasach ;D

      Usuń
  11. Świetne zdjęcia i genialne logo.

    OdpowiedzUsuń
  12. Próbuje z wodą i zieloną herbatą. Wczoraj pomogły mi ćwiczenia wieczorem.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)