Konsekwencje nieuwagi

   W poprzednim poście wspominałam Wam o nieszczęśliwym wypadku jaki mnie spotkał, ale nie przypuszczałabym, że takie będą tego konsekwencje!
   Otóż musiałam kompletnie zrezygnować z biegania.. Ostatni raz (kiedy moje ciało oddało się tej przyjemności) był w niedzielę. Od tej pory każdego dnia przymierzam buty z nadzieją, że może jednak.. ale z jeszcze większym smutkiem je zdejmuję, bo to nie możliwe..
     Nic nie wskazuje na złamanie, opuchlizna zeszła, fioletowy kolor też i każdego dnia jest coraz lepiej.. ale chyba jeszcze trochę potrwa nim wszystko wróci do normy.
Chodzenie w zwykłych zakrytych butach sprawia mi ból, na moje szczęście gdy zakładam rolki jest okej. I to właśnie na tą przyjemność (+ ćwiczenia) poświęcam swój czas...

 wybaczcie jakość, ale telefon to jedyny aparat 
jaki mam zawsze przy sobie

     Wszystkie uwielbiane przeze mnie ćwiczenia cardio poszły w odstawkę. Pozostały mi tylko te w miejscu, bez skakania. Każdego dnia na trening poświęcałam minimum 35 minut. Były to ćwiczenia na nogi, pośladki, brzuch i ramiona. Najczęściej układałam sobie sama zestawy i ze stoperem dzielnie je wykonywałam. Nie obijałam się, ale też nie czułam takiej jak zawsze satysfakcji po dobrze wykonanym treningu.
     W czwartek i piątek dołożyłam jeszcze rolki do mojego planu dnia, co okazało się świetnym wyjściem. Wreszcie mogłam coś zrobić na świeżym powietrzu i choć minimalnie zbliżyć się do biegania. Czasem stopa zabolała, ale nie było to nic uciążliwego.

 
  
    Brakuje mi biegania. Nie przypuszczałam, że tak to wpłynie na moje samopoczucie. Częściej chodzę przybita, mniej się uśmiecham, nie mam na nic ochoty.. Oby ten czas minął jak najszybciej.

Udostępnij ten post

22 komentarze :

  1. OJ...nie martw się, wszystko się zagoi i zregeneruje i znowu będziesz biegać:-) dla pocieszenie napiszę, że właśnie wróciłam z biegania i jestem cała zlana potem;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnes bieganie w taki gorąc to chyba nie za dobry pomysł, chociaż gdybym mogła to pewnie sama bym poszła.. :D

      Usuń
    2. Mieszkam w Londynie, nie ma tutaj aż takiego upału :-)

      Usuń
    3. ah, to wszystko wyjaśnia ;D

      Usuń
  2. Kochana daj może odpocząć nodze i zrezygnuj ze wszelkiej aktywności angażującej nogi, rolki też. Odpoczniesz, wykurujesz się i wtedy wrócisz do ukochanego biegania. Przesilisz nogę i będzie gorzej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w rolce jest w sumie usztywniona, choć może i masz rację..
      na prawdę staram się ją oszczędzać, ale ciężko usiedzieć w miejscu.. ;)

      Usuń
    2. Trzymaj się !!! Bycie na biegowym odwyku to koszmar... dla pocieszenia - ja też nie biegam :( jakiś problem z mięśniem tak w okolicy biodra i górnej części uda. I też mi smutno :(

      Usuń
    3. oj z biodrem to już nie fajnie.. oby szybko się zagoiło! :)

      Usuń
  3. Dla mnie to rolki są dużo przyjemniejsze od biegania... choć mniej satysfakcjonujące :)
    Ale skoro tak źle z twoją nogą to może faktycznie powinnaś odpuścić na jakiś czas jeszcze? Żeby nie skończyło się gorzej ;< albo skonsultować się z jakimś lekarzem. W końcu zdrowie jest najwazniejsze :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nic groźnego, a lekarz i tak nic nie pomoże, a wszystko zagoi się samo :)

      Usuń
  4. Kontuzje uczą pokory ;)
    A jak Ci się czyta książkę? Kupiłam ją z pół roku temu i uważam, że to świetny poradnik dla tych, którzy rozpoczynają swoją biegową przygodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dużo przydatnych w niej porad, jeszcze nie skończyłam, ale na pewno warto przeczytać ;D

      Usuń
  5. no tak pamiętam jak pisałaś, kurcze

    OdpowiedzUsuń
  6. Żeby tylko na tych rolkach się nic nie stało! Ale to strasznie fajne, że masz w sobie tyyyle energii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uważam na rolkach - na pewno nic się nie stanie ;)

      Usuń
  7. Kontuzje niestety się zdarzają, ale na szczęście to przechodzi :) Życzę szybkiego powrotu do biegania!

    OdpowiedzUsuń
  8. nic miłego, wiem jak ja byłam wykluczona z ćwiczeń przez bark (zaliczyłam piękną wywrotkę na rowerze) . Nawet jazda samochodem nie należała do przyjemności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojej.. to faktycznie :( moja na szczęście nie jest taka groźna ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)