Jogging dzien 33 - wymarzone 10 km!

Cel: 10 km
Pogoda: słonecznie, około 20-25 oC
Pora: 18:47


     Nadeszła wreszcie ta chwila, gdy mogę się Wam pochwalić, że przebiegłam moje wymarzone 10 km!

Teraz wiem, że wszystko jest możliwe, trzeba tylko tego baaardzo chcieć.





  


     Mój plan treningowy nie przewidywał na dzisiaj 10 kilometrów (tylko 9,5) jednak już tak nie mogłam doczekać się tego dystansu, że zdecydowałam, że to będzie już dziś. Z jednej strony czułam się na siłach, a z drugiej miałam małe obawy czy dam radę. Mimo wszystko, już z samego rana wyznaczyłam sobie trasę. Tym razem po wsiach i lasach z dala od dużej ilości aut. Koniec końców wyszło mi coś takiego:






     Na samym początku mogę powiedzieć, że nie był to łatwy bieg. Biegałam wieczorem koło 19, a słońce było jeszcze wysoko, jednak nie chciałam na później odkładać treningu. Nie było jakoś strasznie gorąco, ale brak wiatru utrudniał mi trochę wszystko. 

     Od czasu kontuzji bardzo zwracam uwagę na rozgrzewkę i najczęściej robię ją w domu, poświęcając na to minimum 5 minut - tym razem także. Później wychodząc z domu, już tylko biegnę.

   Pierwsze 1,5 kilometra pokonałam bez większego zmęczenia, jednak zatrzymałam się na 30 sekundowy marsz, by zachować siły na później. Kolejne kilometry mijały bardzo szybko. Wybrałam sobie dosyć ciekawą i spokojną trasę. Po drodze mijałam pola, łąki, a czasem las. Wsłuchiwałam się w śpiew ptaków, szum trawy i pozwalałam dotykać się promykom słońca... 

    Niestety taka sielanka się skończyła mniej więcej po 8 kilometrze, gdy dobiegłam do ruchliwej ulicy. Zaczął się betonowy chodnik (a ja nie znoszę po takim biegać!), czuć było spaliny.. ogarnęło mnie wielkie zmęczenie, prawe kolano przypomniało o swoim istnieniu i zaczęło mnie delikatnie kłuć.. Zrobiłam przerwę, pomasowałam chwilę bolące miejsce, krótki marsz i ponownie ruszyłam. Wiedziałam, że to już tak blisko. Do linii "mety" przybliżałam się z minuty na minutę. 

   Ostatnie 500m przebiegłam w tempie mniej więcej o 50% szybszym niż całość trasy. Zupełnie nie myślałam o tym - nogi same przyśpieszyły, kolano przestało boleć i gdy tylko zdałam sobie sprawę koniec był tuż tuż. Chciałam dobiec i dobiegłam! Zajęło mi to godzinę i 17 minut. Czy wynik mnie zadowala? Oczywiście!

 
powyżej zdjęcia z dzisiejszego treningu

      Mogłabym w sumie powiedzieć, że osiągnęłam swój cel i tym samym ukończyłam plan treningowy nieco przed czasem. Jednak dołożyłam do niego jeszcze 2 tygodnie. To będą takie luźniejsze dni, zanim zdecyduję się na kolejny plan. Na chwilę obecną wygląda to tak:


      We wtorek i środę pobiegam koło 20 minut, a w niedzielę chcę sobie zrobić "zawody" na 5 km. Ten dzień potraktuję dokładnie tak, jakbym miała startować w wyścigu. Ustalę trasę, wybiorę rozpoznawalne miejsce startu i mety, zmierzę czas na tym dystansie i przekonam się, czy byłabym na szarym końcu wśród pozostałych zawodników. Może ustanowię swój nowy rekord? Przekonamy się o tym za tydzień.

PS. Uzupełniłam  Moją historię o nowe zdjęcie. : )


Źródło piewszego zdjęcia: tumblr.com

Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. Gratulacje!!!
    wiedziałam, ze Ci się uda, teraz pozostaje mi cieszyć się razem z Tobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak się cieszę, że we mnie wierzyłaś! Dzięki! :)

      Usuń
  2. brawo! ja 10 km przebieglam w godzine takze mamy podobny czas :))) super!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super, wielkie gratulacje!:-) Możesz być z siebie bardzo dumna:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje;) Obserwuję;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Trenuję już 9 lat. Wyjeżdżam na zawody albo obozy w przeróżne miejsca. Skóra nie wytrzymuje tempa. Inna woda, inny klimat, zmęczenie powoduje, że moja skóra traci swoje właściwości i witaminy co powoduje starzenie się.

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się, że zaryzykowałaś i pobiegłaś - było warto :)
    Z jednej zazdroszczę Ci tej możliwości biegania przez pola i łąki bo uwielbiam kontakt z naturą. Ale z drugiej moje nogi uwielbiają asfalt. Gdybym mogła to biegałabym środkiem ulic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet pomiędzy tymi łąkami jest asfalt i w sumie się cieszę, bo tak jak Twoje nogi to i moje uwielbiają asfalt :)

      Usuń
  7. super podaj tylko konkretny zestaw - jego nazwe kliknij na link SPIS TRENINGOW w tym wpisie jest caly spis treningow w ramach tej dyscypliny

    OdpowiedzUsuń
  8. Gratuluje z całego serca, też się nastawiam na 10 km :). Może się uda? Jesteś dla mnie ogromną motywacją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno się uda! trzymam kciuki kochana :)

      Usuń
  9. Gratuluję! :) Ja padam po kilometrze już :P

    OdpowiedzUsuń
  10. :) ja też dążę do dychy... mam już numer w biegu na 10 km w październiku. Mam nadzieję, że moja kontuzja wreszcie się odczepi i zdążę się przygotować. Poleciłabyś jakiś plan?? Żeby zdążyć ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz co ciężko mi cokolwiek polecić, bo ja wypróbowałam tylko jeden z tym, że on trwał z 3 miesiące.. w necie powinno być sporo różnych ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)