Rolki/ Rower/ Jogging dzien 35

 


     Ale ten czas zasuwa.. dziś już piątek, a pamiętam jeszcze moją ostatnią dziesiątkę, jakby to było wczoraj.

    Ostatnio nie szaleję z treningami i wybieram raczej takie lżejsze, by osiągnąć jak najlepszy wynik w niedzielę na 5 km

  Przeszło mi też całkowicie zmęczenie z nóg, które odczuwałam prawie cały zeszły tydzień i teraz na prawdę, nie mogę się już doczekać końcówki tygodnia :D


no to po kolei...








Środa
    Nie miałam w planach jakiegoś szczególnego treningu, a od samego rana zaprzątała mi głowę wieczorna sesja zdjęciowa (jeżeli macie ochotę zapraszam tutaj, to miejsce gdzie wrzucam swoje prace), z której bardzo się cieszyłam, bo już dawno nie robiłam nic nowego, dlatego też skupiłam się na dopracowywaniu wszystkiego na ostatni guzik.
    Koniec końców po powrocie ze zdjęć, koło 21:00 wybrałam się na 30 minutową jazdę na rolkach - 6 km w mniej więcej 30 minut. Wróciłam do domu zmachana.

Czwartek
    Tego dnia w planie mam zawsze bieganie, ale zwlekałam z tym do wieczora, aż w końcu przesunęłam na kolejny dzień. Ale, ale! Jogging zastąpiłam jazdą na rowerze. Z Kingą (która swoją drogą tez żyje aktywnie), wybrałyśmy się na małą wycieczkę. Pod koniec tej 1,5 godzinnej eskapady, czułam każdy mięsień na tyłku ;D

nasza wczorajsza trasa
Piątek
   Tak jak już wspomniałam wcześniej, wczorajszy trening przesunęłam na dziś. Chciałam najpierw pobiegać rano koło 8:00, jednak zjadłam za dużo na śniadanie (które tak na prawdę, miało być tylko przekąską), przez co musiałam odczekać aż 2 godziny. W tym czasie nadciągnęły ogromne chmury i gdy się zebrałam i wyszłam z domu zaczęła się ulewa. Jak myślicie odpuściłam? 
   O nie.. Ci co czytają mojego bloga już od jakiegoś czasu dobrze wiedzą, że uwielbiam bieganie w deszczu. Wtedy kompletnie nie czuć zmęczenia, choć po kilkunastu minutach ubranie robi się totalnie przemoczone i trochę krępuje ruchy, a na twarz kapią krople deszczu to i tak jest fantastycznie. Zawsze podczas takiego biegu mam ogrom siły i wielkiego banana na ustach. Mogłabym nawet rzec: I love it!
    
Nie wiem czy na dziś to już wszystko, bo możliwe, że zrobię jeszcze jakąś jogę czy pilates wieczorem.. : )


Źródło zdjęć: tumblr.com

Udostępnij ten post

14 komentarzy :

  1. Jesteś naprawdę aktywna. Podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. podziwiam Cie tyle energii! gdzie Ty to kumulujesz? :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szalona Dziewczyna :) Nigdy jeszcze nie biegałam w deszczu, ale narobiłaś mi ochoty, więc zaczynam mieć nadzieję, ze w niedzielę lunie, bo właśnie w niedzielę mam zamiar biegać (tak się po cichutku na 5 szykuję ...., ale sza bo nie wiem czy już podołam i co na to Pan Achilles). Gratuluję zapału i idę obejrzeć Twoje zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. koniecznie spróbuj, na prawdę coś niesamowitego :D

      myślę, że powinnaś dać radę 5km przebiec,jeśli tylko dobierzesz odpowiednie tempo i rozgrzejesz się przed treningiem ;)

      Usuń
    2. w deszczu biega się super:) jak są zawody mega, polecam

      Usuń
  4. Znam to uczucie banana na twarzy po biegu :)
    Gratuluję samozaparcia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestes juz zarejestrowana na fitwithme? wszystko wiesz co i jak do maratonu? daj znac ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przecież ćwiczyłam już nie raz z tą platformą ;P

      Usuń
  6. Nawet nie wiesz, jak mi sie podoba ten wpis :) oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)