Wracam do treningów!



O tak! Nareszcie!

Szczęśliwie udało mi się wyleczyć bolące ścięgno Achillesa.

Kilkudniowe zaprzestanie treningów oraz codzienne masaże lodem pomogły uporać mi się z kontuzją. Co prawda w międzyczasie pojawił się niepokojący ból w kostce, jednak i to udało mi się wyleczyć.

Na prawdę musieliście mocno trzymać kciuki :D

Czyli tak jak wspomniałam w tytule, wracam do gry!






         Tak się złożyło, że noga zaczęła mi dokuczać pod koniec tygodnia, przez co praktycznie nie opuściłam treningów. Jedynie mój wyczekiwany z tygodnia na tydzień niedzielny bieg (w tym przypadku 7 km), musiałam odłożyć w czasie. 
   
     Zdecydowałam, że najlepszym wyjściem będzie powtórzenie ostatniego tygodnia z planu treningowego, przez co niestety jego ukończenie wydłuży się o tydzień... ale! lepiej niech się wydłuży, niż miałby nie zostać ukończony.. : )

Na chwilę obecną wygląda to tak:


     Jak pewnie zauważyliście plan jest teraz bardziej uzupełniony. Zawiera wcześniejsze treningi uzupełniające, a dodatkowo został nieco upiększony. Jest teraz bardziej czytelny i wreszcie mi się podoba.

      Tak jak już wspomniałam, w tym tygodniu powtarzam poprzedni tydzień biegowy, czyli 22 minuty biegu/marszu wtorek i czwartek oraz w niedzielę 7 kilometrów. Jeżeli chodzi o treningi uzupełniające, to w środę wezmę udział w trzecim maratonie blogerek, a w piątek chciałabym zrobić jakiś zestaw Zuzki.


Czemu nie wspominam o poniedziałku? Odpowiedź jest prosta: bo dzisiejszy trening mam już za sobą!

         W pierwszy dzień po wyleczonej kontuzji nie chciałam jeszcze bardzo obciążać nogi, dlatego skupiłam się głównie na statycznych ćwiczeniach, bez podskoków i gwałtownych ruchów.

        Postanowiłam, że ponownie spróbuję ćwiczeń na boczki z Tiffany i tym razem o wiele przyjemniej mi się je wykonywało. Mogłabym rzec, że nawet je polubiłam, gdyby nie to, że złapała mnie kolka pod żebrami podczas tego zestawu  i do tej pory nie wiem dlaczego... (!?)



        Jak już rozgrzałam górną partię ciała, to nadeszła pora na dół. Wybrałam Long, Lean Dancer's Legs Pilates Workout z Cassey Ho. Co mogę o tym powiedzieć? Hmm.. uwielbiam Cassey, jest tak pozytywną osobą, że ćwiczenia z nią to sama przyjemność. Nie miałam wcześniej okazji próbować Pilatesu, ale całkiem mi się to spodobało i na pewno jeszcze do niego wrócę. Ten zestaw, to takie spokojne ćwiczenia i na obecną chwilę były dla mnie po prostu idealne.


        Nieodłącznym elementem każdego treningu uzupełniającego są ćwiczenia na mięśnie brzucha. Bez nich trening jest dla mnie po prostu niekompletny. Na szczęście, kilka dni temu odkryłam świetny kanał na youtube insanehomefatloss i to właśnie tam znalazłam zestaw, który po prostu pokochałam: 3 rundy po 3 ćwiczenia i już czuć jak pracują mięśnie brzucha. Zresztą zobaczcie sami:


        Na koniec musiałam zrobić jeszcze ćwiczenia na pośladki z Mel B.. Przy żadnych ćwiczeniach nie czuję aż tak palących mięśni na pupie:



       To teraz wyobraźcie sobie ile radości dał mi dzisiejszy trening. Wreszcie czuję, że powracam do życia! Co prawda przerwa dobrze mi zrobiła, bo uświadomiłam sobie jak istotna jest rozgrzewka przed biegiem, bo to prawdopodobnie zbyt krótkie rozgrzanie mięśni przed, spowodowało u mnie tą kontuzję. Nauczyłam się też ją leczyć, ale mam nadzieję, że ta umiejętność nie będzie mi aż tak potrzebna. :D



Ps. Dodałam dwie nowe zakładki na blogu, jedna z moimi wykonanymi dotychczas treningami, a druga to kontakt do mnie. Piszcie jeżeli macie ochotę, z chęcią odpiszę. : )

Źródło zdjęć: tumblr

Udostępnij ten post

17 komentarzy :

  1. Cieszę się, że wróciłaś do zdrowia. Ja też już na nowo zaczęłam treningi po skręconej kostce.
    Dużo pozytywnych komentarzy słyszałam o Cassey Ho. Muszę wypróbować jej ćwiczenia skoro ją tak chwalisz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cassey ma w sobie tyyyle pozytywnej energii. Spróbuj, a na pewno ją polubisz :D

      Usuń
  2. Jeju, gratuluję motywacji i chęci do tych codziennych ćwiczeń, bo mi szczerze mówiąc nie chcę i nie chciałoby się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku było ciężko, ale później weszło w nawyk :)

      Usuń
  3. Pokazałaś swoją dojrzałość tym zaprzestaniem treningów. Teraz wejdziesz do gry ze zdwojoną siłą, aż boję się myśleć, jakie osiągniesz wyniki za miesiąc ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na początku ciężko było, ale lepiej odpuścić sobie kilka dni, niż później cały miesiąc.. :D

      Usuń
  4. Świetnie, że znów możesz być aktywna na 200%!
    Spróbuj do swoich ćwiczeń dorzucić rozciąganie achillesa, wtedy kontuzja już nie powinna powrócić :)

    Te ćwiczenia na brzuch wyglądają obiecująco, jedyne co mnie martwi to to, że osoba ćwicząca strasznie nadwyręża odcinek lędźwiowy, lepiej uważać przy ćwiczeniach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie nie czułam jakiegoś większego obciążenia, gdy je robiłam, ale może faktycznie lepiej uważać : )

      Usuń
  5. ciesze sę że wróciłas :) mam nadzieje że masz jeszcze więcej siły niż przed kontuzja :)

    powodzenia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o taak! mam mnóstwo, niedługo o tym napiszę :D

      Usuń
  6. No to wspaniale! Pamiętaj, żeby nie szarżować tylko!

    Ciesze się strasznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wiem, będę pamiętać :D

      Usuń
    2. Udało się z maratonem ;)?

      Usuń
    3. Tak, tak :D Już przygotowuję wpis :)

      Usuń
  7. fajnie, że wróciłaś, ja też powolutku wracam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Uważaj na siebie, bo kontuzje mają to do siebie, że wracają - niestety. Mam jednak nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co jest dobrze : ) i nie popełnię już tych błędów co wcześniej :D

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)