Jogging dzien 24 + Maraton treningowy blogerek


Wtorek
Cel: 22 min marsz/bieg
Pogoda: deszcz, 15oC
Pora: 21:35


Środa
Cel: Maraton treningowy blogerek
Czas: 1,5h

Zapraszam, na relację : )







      O taak! Po kontuzji i odpuszczonym niedzielnym bieganiu z wielką niecierpliwością czekałam na wtorek, by znów móc pobiegać.
      Zaczęła się sesja (chociaż u mnie właściwie trwa już od miesiąca) to i nauki coraz więcej, egzaminy i inne takie. No ale nic, przerwy też są potrzebne. Niestety (albo stety) we wtorek, gdy odłożyłam notatki na bok, za oknem zaczęło padać.. ale powiedzcie czy to problem? Nawet się nie zastanawiałam. Z wielkim entuzjazmem wyszłam do parku na trening (tym razem poświęciłam odpowiednio dużo czasu na rozgrzewkę i obiecuję, że już nigdy o niej już nie zapomnę!).
     Tego dnia nie chciałam jeszcze biec za szybko, by czasem nie nadwyrężyć sobie nogi, więc spokojnym truchtem pokonałam 2,8 km w czasie 22 minut.
     A jak mi się biegało? Cóż.. fenomenalnie! Jeżeli nie próbowałyście biegania w deszczu, to musicie koniecznie spróbować. Coś niesamowitego. Na prawdę! Krople deszczu zupełnie mi nie przeszkadzały, miałam mnóstwo energii i calutki bieg był ogromną przyjemnością. Może to za sprawą wcześniejszej kontuzji, ale uwierzcie biegało mi się świetnie. Mogłabym się pokusić nawet o stwierdzenie, że wolę bieganie w deszczu, niż bez. :D

    
     Natomiast w środę, odbyła się kolejna (już trzecia) edycja maratonu treningowego blogerek. Tym razem, miałyśmy dowolność co do godziny wykonania treningu, więc teoretycznie każda z nas powinna znaleźć chwilę czasu na ćwiczenia.
      Zatem, jak wyglądał mój trening? Początkowo chciałam zrobić wszystko, jednak musiałam trochę go zmodyfikować, w efekcie czego mój maraton trwał 1,5 godziny.

- tradycyjnie rozgrzewka, która baaardzo polubiłam już w poprzedniej edycji:


- ćwiczenia Mel B. na biust, klatkę piersiową i plecy (nie wiem czemu, do tej pory jeszcze ich nie robiłam.. muszę to zmienić!):


- później nadeszła pora na choreografię - to była totalna porażka, dla mnie zupełne nieporozumienie, poskakałam te 4 minuty, zupełnie nie łapiąc kroków i powiedziałam sobie: O nie, koniec z tym! Dlatego też później już nie robiłam jej pomiędzy ćwiczeniami jak było w planie...


8 minut Abs Workout z wirtualnym trenerem - o taaaak! pokochałam te ćwiczenia! Cieszę się, że miałam okazję je poznać, teraz to będzie moją podstawą do treningów na brzuszek. Chyba nawet zastąpi Mel B. :D

 

- trening ramion z Mel B. (też wcześniej nie próbowałam) wow! ćwiczyłam z dwoma 1,5 litrowymi butelkami, to później rąk nie czułam.. było meeega!


- abs z Mel B. - często je wykonuję:


- trening pośladów z Mel B. - znam go na pamięć i bardzo lubię :D


- Butt Workout - Yoga - hmm.. sama nie wiem, można spróbować, ale na pewno do tego nie wrócę - nuda ;)


- a na koniec 15 minutowe rozciąganie z Zuzką:


Jak podsumowałabym tę edycję? (skorzystam z wzoru recenzji zaproponowanej przez mokah):

Najbardziej hardcorowy zestaw / ćwiczenie: trening ramion z Mel B.
Najbardziej przyjemny zestaw ćwiczeń: 8 min abs z wirtualnym trenerem
Zestawy ćwiczeń, które znałam to: Mel B. pośladki, abs + rozgrzewka i rozciąganie
Zestaw, który mnie zaskoczył: trening z wirtualnym trenerem, gdy go odpaliłam pomyślałam, że to będzie totalne dno, a tu proszę jaka niespodzianka!
Wytrzymałam 1,5 godziny
Nie wykonałam: Tae Bo Abs- po 2 minutach miałam dosyć (nuda!), choreografii
Brakowało mi w maratonie: ćwiczeń na nogi i cardio (może przez tą choreografię odczułam jej brak)
Co poprawiłabym w drugiej edycji: może nowa rozgrzewka? więcej cardio - nie jakieś zestawy choreografii, których nie potrafię powtórzyć

      Bardzo polubiłam Maratony Treningowe Blogerek. Jest to świetny pretekst do wykonywania ćwiczeń dłużej niż 30-40 minut, jak to zazwyczaj robię. Mimo, że poprzednia edycja bardziej mi się podobała, to i tak mam nadzieję, że będą kolejne.

 
 A teraz moje drogie czytelniczki idę się opalać do parku, a wieczorem ulubione bieganie.. : )

Źródło zdjęć: tumblr

Udostępnij ten post

21 komentarzy :

  1. Brawo, sportowe ciało i sportowy duch! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ok zapisalam wszystkie sugestie sa bardzo cenne dziekuje :))) poprawie tym samym kolejne maratony

    OdpowiedzUsuń
  3. oj ja juz sie chyba z 2 miechy biore do cwiczen ;d
    Zapraszam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też się tak kiedyś zabierałam, aż w końcu wcieliłam to w życie i nie żałuję : )

      Usuń
  4. To był mój pierwszy maraton :). Szkoda, że były lepsze :P.

    Cardio nie robiłam, bo miałam iść biegać, ale niestety Mel B mnie pokonała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w sumie to możesz spróbować ćwiczenia z poprzednich edycji, ja tak zrobiłam z drugim maratonem :D

      Usuń
  5. Piąteczka! Zrobiłam nawet osobną notkę na blogu o biegu w deszcz, bo to uczucie jest naprawdę porażające (: Woda przyjemnie chłodzi i dodaje wigoru, masz wrażenie, że ciało się mniej poci i to odczucie, że wszędzie mokro i zawiejka a Ty zawekowana od stóp do głów w stroju ( ja przynajmniej taki mam ) (: Super
    P.s Ćwiczenia bo treningu rzecz obowiązkowa, szczególnie z Mel B, dziarska babeczka, bezkompromisowa w stosunku do swego ciała (:
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. świetnie to opisałaś, deszcz dodaje takiego "smaczku" w bieganiu :D

      Usuń
  6. trzymam kciuki za szybkie zakończenie sesji:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Widzę, że zaliczyłaś podobny czas:-) Gratuluję! Ja ABS workout (z wirtualnym trenerem) wykonuję kilka razy w tygodniu, i wyparły już one MelB:-) Także polecam na codzień jak najbardziej:-)

    OdpowiedzUsuń
  8. miałam brac udział w tym maratonie treningowym ale nie miałam czasu no i pech :) innym razem

    dobrze że wróciłaś do biagania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawsze możesz zrobić go w późniejszym terminie :)

      Usuń
  9. trzymam kciuki za sesje:) szkoda że nie brałam udziału w maratonie:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj w wolnym czasie zrobić sobie taki maraton :)

      Usuń
  10. też lubię ćwiczenia z Mel B :D
    abs jest świetny :3

    OdpowiedzUsuń
  11. bieganie w deszczu <3 i te miny innych ludzi, którzy mają Cię za wariatkę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci szczerze, że w Krakowie na błoniach to norma. Tam można spotkać biegacza o każdej porze, niezależnie od pogody :D

      Usuń
  12. Chyba też muszę wziąć udział w kolejnej edycji, jeśli będzie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)