Rolki + jogging (dzien 20)



Środa
Cel: rolki (1h)
Pogoda: ciepło, bezwietrznie
Pora: 21:00

Czwartek
Cel: 21 min marsz/bieg
Pogoda: po deszczu, około 15oC
Pora: 20:30

Zapraszam na relację ; )






         Na rolkach jeżdżę już od dłuższego czasu, jednak ciągle mam problemy z hamowaniem (bez użycia hamulca), płynnym zawracaniem i jazdą do tyłu. Dlatego też, w środę zamiast treningu w postaci ćwiczeń, wybrałam się późnym wieczorem na rolki.

        Jednak nie była to zwykła rekreacyjna jazda jak to ma miejsce zazwyczaj. Na początku dla rozruszania przejeździłam wolno 10 minut, a później narzuciłam sobie spore tempo i przejechałam w ten sposób około 6 km. Nareszcie na prawdę zmęczyłam się jeżdżąc na rolkach,  co mi się praktycznie nigdy nie zdarza.

źródło

Zadowolona z wysiłku postanowiłam jeszcze dodatkowo potrenować wcześniej wspomnianą jazdę do tyłu, hamowanie i zawracanie. Miałam na rękach ochraniacze, dlatego nie musiałam, aż tak bardzo obawiać się upadku, a dodatkowym plusem było to, że w parku było już praktycznie pusto. Pochwalę się Wam, że na sam koniec szło mi już na prawdę nieźle.

Myślę, że częściej będę wybierać się na wieczorną jazdę, zwłaszcza po to by ćwiczyć "triki".

źródło
    
      Natomiast jeżeli chodzi o dzisiejszy trening, to od samego rana pogoda nie za bardzo zachęcała na jakiekolwiek wyjście z domu. Gdy rozpętała się burza o 17:00 moje nadzieje, na jogging właściwie się rozpłynęły. 

       Położyłam się wygodnie na łóżku i zajęłam czytaniem książki. Minęła jedna godzina, druga, trzecia.. Burza praktycznie minęła, deszcz przestał padać i rozpogodziło się. Jednak ja nie wykazywałam najmniejszej ochoty na ruszenie się z miejsca. Nie chciało mi się nigdzie wychodzić, rozważałam nawet przeniesienie dzisiejszego biegu na jutro. Chciałam iść spać. Na szczęście pojawił się cichy głosik wewnątrz, który usilnie mi podpowiadał, abym nie szukała wymówek, tylko ruszyła tyłek i zrobiła zaplanowany trening.

Po chwili tak też się stało. Wyjrzałam przez okno. Niebo się rozjaśniło, więc ubrałam się i wyszłam z domu. 

tumblr

         Dziś wyjątkowo nie wzięłam ze sobą nic oprócz zegarka. Biegałam bez słuchawek, wsłuchiwałam się w otoczenie, obserwowałam nadjeżdżające samochody, nadchodzących ludzi.. i wiecie co? Myślałam, że bez muzyki nie potrafię biegać. Oj jak bardzo się myliłam, bo to wcale nie jest problem. Co więcej, truchtając w ten sposób dużo łatwiej mogłam skupić się na swoich myślach i udało mi się nawet stworzyć krótką listę spraw, które muszę załatwić. 

Spodobało mi się takie bieganie, chyba będę to robić częściej.

Udostępnij ten post

2 komentarze :

  1. Dziś mam okropne zakwasy po wczorajszym biegu i ćwiczeniach z Mel B, ale o to chodzi (:
    Szczerze powiedziawszy nie lubię zaczynać treningu po 21:00, zazwyczaj po tej godzinie szybko się ściemnia i co najgorsze - nie mogę się zatrzymywać, bo od razu staję się pożywką dla chmary komarzyc ..brrr... Wstyd się przyznać, ale nigdy nie próbowałam jazdy na rolkach, dlatego moje treningi nie są za bardzo urozmaicone, na szczęście mało mi to przeszkadza (:
    Pozdrawiam serdecznie i życzę progress'ów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama zawsze się cieszę, gdy na drugi dzień mam zakwasy, bo wtedy pojawia się ogromna satysfakcja z dobrze wykonanego treningu ;)
      a co do urozmaicenia, jeżeli tylko Ci to nie przeszkadza - to bardzo dobrze, ja z kolei uwielbiam różnorodność ;)

      Usuń

Dziękuję za każdy komentarz! To dla mnie dodatkowa motywacja ;)