Przygotowania pod Półmaraton Marzanny cz.1

    Dzisiaj chciałam podzielić się z Wami moim obecnym planem treningowym. Trochę z tym zwlekałam, bo nie był do końca gotowy, cały czas go testowałam przy okazji wprowadzając zmiany i dopasowując do siebie.
     Ze mną jest trochę tak, że jeżeli plan leży sobie zakopany w plikach, nie jest w 100% skończony (i wiem o nim właściwie tylko ja), przez co nie otwieram go tak często, nie dzielę się nim z nikim, nie robię podsumowań to trochę o nim zapominam i bardzo łatwo mi się go modyfikuje.
 

     Zupełnie się tym nie przejmowałam, bo wiedziałam, że zaczęłam dużo wcześniej i do półmaratonu mam jeszcze czas. Jednak miesiąc zapasu minął bardzo szybko (pozostało 85 dni!), a na myśli typu: to zrobię jutro, dzisiaj jest już ciemno, zamiast podbiegów zrobię sobie 30 minut luźnego biegu.. itp. nie ma miejsca. Najwyższa pora wziąć się na serio do roboty i z większą konsekwencją podchodzić do realizacji planu. 

    Ogromnym plusem jest to, że nie odpuszczam długich wybiegań (czasem przenoszę je jeden dzień później, ale nie rezygnuję). Pamiętam o słowach Wojtka Staszewskiego i powtarzam je jak mantrę: "jeżeli mielibyście sobie wybrać jeden sposób na trenowanie, to róbcie długie wybiegania, nic innego"

     Powolne długie biegi zwiększają wydolność organizmu i budują wytrzymałość. Właśnie dzięki nim przyzwyczaiłam organizm do ciągłego pozostawania w ruchu, a 8 czy 10 kilometrów nie jest mi już straszne... : )

     Obecnie jestem na 5 tygodniu planu treningowego. Postanowiłam biegać 3 razy w tygodniu, bo taka ilość treningów w zupełności mi wystarcza. Długo szukałam czegoś idealnego, a że "bieganie na czas" mi się spodobało postanowiłam wzorować się na tym planie.

(kliknij, aby powiększyć)
    
    Po bieganiu z Galloway'em niedziele zapadły mi w pamięć jako dni długich wybiegań i tak już raczej pozostanie. Nie mam potrzeby tego zmieniać. 
    W środy chcę ćwiczyć podbiegi. Dotychczas udało mi się to niestety tylko dwa razy, ale mam nadzieję, że od tej pory już z nich nie zrezygnuję. Wtorki to dni luźnego biegu, zakończonego interwałami. Do planu dołączę jeszcze na pewno sobotnie parkruny i inne ćwiczenia uzupełniające. 

    Wszystko jest oczywiście zarysem tego co będę robić. Jeżeli będzie potrzeba - zmodyfikuję to, jednak chciałabym w jak największej ilości zrealizować to co zamierzyłam.

    Moje obecne tygodniowe kilometraże nie powalają na kolana, ale z czasem będzie wyglądać to coraz lepiej. Mam też już swoje małe osiągnięcia - ciągły bieg przez 1h:10 minut i pokonane 10,5 km, co wcześniej nie było w moim zasięgu. Niestety przepłaciłam to małą kontuzją kolan, ale na szczęście szybko wszystko wróciło do normy, więc to zwyczajne przeciążenie.

    A poza tym? W wolnych chwilach szukam biegowych inspiracji, ćwiczę, rozciągam się, fotografuję lub czytam książki.. o bieganiu!

Kilian Jornet - mój nowy biegowy idol
Czytaj dalej

Święta Święta!

    Moi Kochani, życzę Wam aby Święta były radosne, szczęśliwe i rodzinne. Niech nie brakuje Wam motywacji czy chęci do działania. Spełniajcie marzenia, zyskujcie nowe rekordy i pokonujcie własne słabości. A teraz jedzcie, pijcie, świętujcie i nie zapominajcie o aktywności fizycznej! : )

 
Czytaj dalej

Ćwiczę z YouTube #3

    Dzisiaj mam dla Was kolejny (nieco spóźniony) post z serii "Ćwiczę z Youtube". Znacie kanał SLANK.pl? Trafiłam na niego całkiem niedawno i moją uwagę przyciągnęły treningi prowadzone przez Gabrielę Małyszko - bardzo pozytywną instruktorkę fitness i właścicielkę Centrum Fitness i Poprawy Kondycji Fizycznej EXPRESJA w Skierniewicach.
.
Czytaj dalej

Parkrun Kraków #4

     W ubiegłą sobotę byłam dosłownie o krok od rekordu na 5km. Biegło mi się naprawdę dobrze i nowa życiówka była w moim zasięgu, no ale zabrakło kilku sekund.. 

fot. Szymon Jakubiec

     Bieg był niezły, pogoda również (mimo lekkiego mrozu), ale.. no właśnie ale. Zauważyłam, że nie potrafię wykorzystywać w pełni swoich sił. Biegnę cały czas tym samym tempem i na metę wbiegam tylko lekko zmęczona. Gdy ktoś się ze mną zrównuje, nie umiem biec krok w krok, tylko odpuszczam, albo wyprzedzam (to rzadziej). Ciągle oglądam się za siebie i sprawdzam czy ktoś biegnie za mną, bo przecież nie mogę być ostatnia (!).
    Co więcej, gdy chcę przyśpieszyć na ostatnich 500m i robię to, to po 250m muszę się zatrzymać, bo nie mogę biec dalej. Takie sytuacje zdarzają się tylko przy masowych startach. Gdy biegam sama dla siebie nie mam z tym najmniejszego problemu.

fot. Szymon Jakubiec

    Teraz pytanie do Was moi biegacze - jak mam rozkładać energię, by mieć siłę na dobrą końcówkę i nie poddać się, gdy widać metę? Problem na pewno nie tkwi w zbyt szybkim starcie. Może właśnie start jest za wolny? Ktoś zdradzi mi sekret udziału w wspólnych biegach na czas?

A poniżej mój sobotni wynik:


... 24 sekundy szybciej i byłby nowy rekord.. no cóż.. w kolejnym parkrunie pobiegnę dopiero w styczniu, więc może wtedy mi się uda : )
Czytaj dalej

Analiza składu ciała - czyli co tak naprawdę mam w środku?

   W piątek w Sklepie Biegacza w Krakowie była możliwość przeprowadzenia analizy składu ciała dzięki uprzejmości Centrum Zdrowia i Urody Betula. Od zawsze zastanawiałam się ile tak naprawdę jest we mnie tłuszczu, mięśni czy wody, więc aby móc lepiej poznać swoje ciało musiałam się tam wybrać.
Czytaj dalej

Orkan Ksawery i Parkrun Kraków #3

    W ubiegłą sobotę po raz kolejny wzięłam udział w krakowskim parkrunie. Nie miałam problemu ze wstaniem z łóżka, gdy budzik zadzwonił o 7.30, dlatego wyspana, radosna, po krótkiej rozgrzewce udałam się na start. Biegłam z wiatrem i nawet nie spodziewałam się co dopiero mnie czeka..

fot. Marta Pasierbek
Czytaj dalej

Ćwiczę z YouTube #2

   Szukając inspiracji i kolejnych pomysłów na trening domowy trafiłam zupełnie przypadkiem na kanał youtube strony internetowej PotrafiszSchudnac.pl. Początkowo miałam wykonać samą rozgrzewkę, jednak postanowiłam przetestować również inne filmiki i tak powstał cały trening. Dlatego dziś zapraszam Was na kolejny post z serii Ćwiczę z Youtube, może wypróbujecie go w ten weekend? : )


Czytaj dalej

Podsumowanie miesiąca i plany na grudzień 2013


Postanowiłam wprowadzić podsumowania i plany na swoim blogu. Taka minimalna organizacja na pewno mi się przyda i będzie świetnym drogowskazem. Myślę też, że dzięki temu efektywniej będę pracować nad sobą, bo w końcu jeśli coś napiszę oficjalnie, to wypadałoby się tego trzymać. : )


Listopad okazał się treningowo bardzo owocnym miesiącem. Wystarczy zajrzeć na mój profil na endomondo, gdzie właściwie każdy dzień wypełniony jest jakimś treningiem (nie licząc obowiązkowego rest day w raz w tygodniu).

Warto wymienić, że podczas tych 30 dni: 

- minimum trzy razy w tygodniu biegałam
- dwa razy wzięłam udział w krakowskim biegu parkrun
- ustanowiłam nowe rekordy czasowe w bieganiu: 5 km - 27m:39s,  10 km - 1g:01m:35s.
- trzy razy przebiegłam odległość dłuższą niż 10 kilometrów
- uczestniczyłam po raz pierwszy w biegu ulicznym na 15km i zdobyłam swój pierwszy medal
- poszłam wreszcie na basen (przepłynęłam 1,25km)
- przebiegłam w sumie 104 km
- na treningi poświęciłam łącznie około 20g:13m:02s

(kliknij, aby powiększyć)

Niestety tylko pod względem ćwiczeń tak dobrze mi idzie. Inne dziedziny leżą. W zeszłym miesiącu nie obejrzałam ani jednego filmu (jedynie seriale kontynuuję), a przeczytałam tylko 2 książki. Z fotografią jest nieco lepiej - zrobiłam 2 sesje zdjęciowe i założyłam swój fanpage na facebooku. Wygrałam też dwa konkursy (jeden na kreatywną odpowiedź, a drugi fotograficzny). Czy coś więcej? Ciężko mi stwierdzić, bo nic nie planowałam, a moja pamięć nie jest doskonała.

Na przyszły miesiąc postanowiłam kilka rzeczy zaplanować, by móc ocenić jak się to sprawdzi. W taki właśnie sposób powstała krótka lista. 

W grudniu chciałabym:

- cały czas realizować plan treningowy do półmaratonu (niedługo pochwalę się nim)
- wzmocnić grzbiet i ręce (2-3 razy w tyg. wykonywać ćwiczenia na te partie ciała)
- systematycznie zwiększać ilość wykonywanych (poprawnie!) pompek dochodząc do 50
- chodzić na basen raz w tygodniu
- obejrzeć przynajmniej 3 filmy
- wywołać zdjęcia i zrobić porządek w folderach zdjęciowych
- przeczytać minimum 2 książki
- wrócić do DIY: 2 pary kolczyków, bransoletka + łapacz snów
- przynajmniej 1 godzinę w tygodniu poświęcić na naukę angielskiego i niemieckiego (duolingo, memrise)

Planów nie jest dużo, ale też nie tak mało. Chciałabym wraz z początkiem kolejnego miesiąca odkreślić je jako wykonane i liczę na to, że mi się uda. : )

A Wy macie swoje listy must do? Lubicie planować?
Czytaj dalej

A na wiosnę...

...półmaraton! Tak naprawdę wiedziałam o tym już po moim biegu na 15km. Wtedy właściwie zdałam sobie sprawę, że mogę to osiągnąć. Ograniczenia nie istnieją, a takie starty uzależniają.  Wystarczył parkrun, bieg uliczny, pierwszy medal.. i przepadłam. 

Spotkania z ludźmi, którzy dzielą tę samą pasję co ja, trenują, pojawiają się w jednym miejscu, mają podobny cel... to wszystko dodaje mi sił i wciąż pcha do przodu.

źródło

Wybrałam XI Krakowski Półmaraton Marzanny, który odbędzie się 23 marca przyszłego roku. Już się zapisałam, pozostaje mi tylko dokonać wpłaty. Kraków to drugie miasto z którym jestem bardzo związana i start akurat tutaj wydaje się idealny. Trasa przebiega przez okolice w których spędzam dużo czasu (również aktywnie), biuro zawodów oraz start/meta w pobliżu miejsca zamieszkania.. Czy może być lepiej? Chyba nie. A jak będzie? To się dopiero okaże. : )

Przede mną 4 miesiące treningów. To wystarczająca ilość czasu, by odpowiednio przygotować się do połówki. Jednak zbliża się zima, coś zupełnie nowego.. pytanie jak to zniosę? Czy wytrwam w treningach? Nie mam wyjścia - bieganie to już część mojego życia, a pogoda to tylko dodatek, urozmaicenie. 
Czytaj dalej

Parkrun Kraków #2

    Sobotni, mglisty poranek to naprawdę idealna pora na trening. Jeśli tylko dysponuję wolnym czasem, wstaję nieco wcześniej niż zwykle i biegnę na krakowski parkrun.

fot. Szymon Jakubiec
Czytaj dalej

Ćwiczę z YouTube #1

    Postanowiłam wprowadzić na bloga cykl postów pt. Ćwiczę z YouTube. Będzie to taki przegląd kanałów z ćwiczeniami, które możemy wykonywać w domu. Gdy zaczynałam swoją przygodę z fitnessem treningi układałam właśnie na podstawie filmików z youtube, inspiracje czerpałam również z Maratonu Treningowego Blogerek, jednak ta inicjatywa chyba już upadła.
   Jako, że bieganie pochłonęło mnie kompletnie i gdy nie miałam pomysłu na trening to najzwyczajniej w świecie zakładałam odpowiednie buty i wybiegałam na zewnątrz. Wcale nie mówię, że mnie to nie cieszyło, ale zapomniałam trochę o ćwiczeniach innych partii ciała.
    Po ostatnim starcie na 15 km znacznie ucierpiały moje stopy. Odcisków nie brakowało i bieganie czy zwyczajne chodzenie w butach wywoływało duży dyskomfort (na szczęście jest już lepiej). W związku z tym zaczęłam szukać ćwiczeń do których nie potrzebuję butów. Wybór był dosyć prosty - gimnastyka, joga, pilates albo basen. Z pomocą przyszedł mi oczywiście youtube i kanał na który nie pierwszy raz w takiej kryzysowej sytuacji zaglądam -  trenerkaINFO.


Czytaj dalej

17. Uliczny Bieg "Bełchatowska Piętnastka"


Decyzja o wzięciu udziału w tym biegu długo we mnie dojrzewała. Początkowo była ekscytacja, a im bliżej dzień startu, tym większy stres, niepewność i dziwne myśli. Wszytko tak naprawdę sprowadzało się do jednego -  co będzie jak dobiegnę ostatnia? Przecież mogłabym tę niedzielę spędzić pod kocem, z ciepłą herbatką w ręku, dobrym filmem czy książką. Ale nie! Przecież zachciało mi się biec tego dnia 15 kilometrów przy ledwo plus 5°C. Oczywiście każdą taką czarną myśl próbowałam jak najszybciej od siebie odgonić, co wcale nie było takie proste, jednak warto było.

pierwszy medal - nieopisana radość
Czytaj dalej

Krok do przodu

    Tak długo zastanawiałam się, wypisywałam w myślach wszystkie za i przeciw, wciąż odkładałam decyzję w czasie czekając na rezultaty kolejnych treningów, nie chciałam publicznie się chwalić, zapeszać.. aż wreszcie zdecydowałam, wysłałam zgłoszenie, zapłaciłam i w niedzielę pobiegnę!

Czytaj dalej

Parkrun Kraków 1#

    W ostatnią sobotę wreszcie wybrałam się na krakowski parkrun. Miałam przeczucie, że jak się nie pochwalę wcześniej to wszystko się uda. Tak też było i co więcej - odniosłam kolejny sukces, ale o tym poniżej.. : )

Czytaj dalej

Maraton dla każdego?

Mówi się, że biegacze to jedna wielka rodzina, wspierają się, doradzają, pomagają, motywują.. jednak ostatnio coś zwróciło moją uwagę i trochę zaniepokoiło.

W niedzielę dosyć głośno było o pewnym wydarzeniu (na pewno wiecie o czym mówię) - ING New York City Marathon. Wzięło w nim udział aż 48 tysięcy osób w tym jedną z uczestniczek była 46 letnia Pamela Anderson.

Źródło

W sierpniu, gwiazda Słonecznego Patrolu oficjalnie ogłosiła, że przebiegnie królewski dystans. Dokonała tego w ostatnią niedzielę, po wcześniejszych półrocznych przygotowaniach. Trasę 42km 195m ukończyła w czasie 5h:41m:03s. Właśnie to ostatnie wywołało sporo kontrowersji. Pod postami/wpisami informującymi o jej dokonaniu nie brakowało komentarzy przepełnionych krytyką, a dyskusje wręcz nie miały końca... 

"Jaki sukces...?"
"Po co startować w maratonie będąc tak ewidentnie na to niegotowym?"
" Sukces ? Raczej niezła reklama..."
"Lans."
"Organizatorzy wszystkich maratonów powinni wprowadzić limit ok. 4h, 
bo powyżej to już nie bieg tylko trucht" 
 
Oczywiście wypowiedzi było dużo więcej, również tych pozytywnych, ale to właśnie te negatywne zmusiły mnie do refleksji...

Bieganie ostatnio stało się bardzo modne. Coraz więcej ludzi decyduje się właśnie na tę formę aktywności fizycznej, ale to chyba dobrze, prawda? Im nas więcej - tym lepiej. Jednak Pamela nie zrobiła tego dla mody, miała inny cel - charytatywny. Pobiegła po pomoc dla ofiar trzęsienia ziemi na Haiti (podobnie jak pięciu innych maratończyków) i udało się. Co więcej - twierdzi, że jest w świetnej formie i zastanawia się dlaczego wcześniej nienawidziła biegać...

***
Czy takie sytuacje nie są dla nas motywacją? Czy czas w jakim tego dokonamy jest aż tak ważny? Na maratonie nie biega się już dla przyjemności? Czy aby móc nazwać się maratończykiem trzeba ten dystans przebiec? Maszerowanie jest "niedozwolone" bo wystawiamy się na pośmiewisko?

Więcej dystansu. Według mnie to indywidualna sprawa. Maraton to świetna okazja na pokonane własnych słabości, walkę ze samym sobą, sprawdzenie się. Nie jestem ekspertem, ale bieganie jest moją pasją, sprawia mi wiele przyjemności i z radością obserwuję mniejsze, czy większe sukcesy innych.
Ta kobieta pokazała, że jeśli czegoś bardzo chcemy, to możemy to osiągnąć. Wszystko jest możliwe. Co z tego, że trwało to prawie 6 godzin - nie poddała się. Ile osób zaczyna maraton, a nie dociera do lini mety. Szanujmy się, wspierajmy - przecież warto wielu rzeczy w życiu spróbować...

"Są trzy rodzaje zwycięzców: Ci którzy rywalizują o zwycięstwo, 
Ci, którzy starają się poprawić swój czas
 i Ci, którzy walczą o to, by zmieścić się w ramach czasowych."

Chciałam jeszcze na koniec porównać międzyczasy Pameli do moich ostatnich wyników na 5 km (30m:13s) i 10 km (1h:01m:35s): 

Źródło:www.nyrr.org
czyli idąc dalej tym tropem - właściwie nie mam powodów do radości, bo wygląda na to, że takie wyniki, to nic szczególnego...

A Wy co o tym myślicie? Maraton jest dla każdego? Czy tylko dla osób z odpowiednim "stażem"? Chciałabym poznać Wasze opinie. Nie przebiegłam maratonu, może nie wiem czym naprawdę jest...

Czytaj dalej

Rekord i wielkie podsumowanie

    Najwyższa pora podsumować miniony miesiąc i wykonany plan treningowy. Jestem z niego bardzo zadowolona, a efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania (ale o tym niżej). Uwielbiam planować, mieć wszystko pod kontrolą i po raz kolejny przyniosło mi to duże korzyści. Co więcej - ponownie utwierdziłam się w przekonaniu, że wszystko jest możliwe i nie można się poddawać.

Czytaj dalej

Za chwilę koniec

    Powoli mój plan zmierza ku końcowi. Pozostał mi tylko wieczorny rozruch i niedzielny bieg na 10 kilometrów. Wieczorem siądę i wyznaczą sobie trasę, by już jutro skupić się tylko na starcie. 

 
Czytaj dalej

Czwarty tydzień za mną

   Znów minął kolejny tydzień mojego wspaniałego planu. Realizuję go krok po kroku, czasem wprowadzam drobne zmiany, modyfikuję, zmieniam, a mimo to wciąż spełnia swoją rolę - popycha do działania. Przy takiej rozpisce bardzo ciężko zrezygnować z treningu.

Czytaj dalej

Trzeci tydzień za mną

   Co tu dużo mówić.. jestem coraz bardziej zadowolona ze swoich wyników. Biega mi się coraz lepiej, łatwiej, dłużej i bez zatrzymania. No i kto by pomyślał, że to właśnie jesienią nabiorę największej ochoty na bieganie.. : )

Czytaj dalej

ZWOW #11 AMRAP

     Piątek według planu mógł pozostać dniem wolnym, ale zastąpiłam go krótkim treningiem z Zuzanną. Tak bardzo lubię z nią ćwiczyć, że jeden dzień w tygodniu musiałam jej poświęcić.

Źródło: ZuzkaLight.com

Czytaj dalej

Biegam, biegam.. i już się nie boję

     Po dzisiejszym treningu uświadomiłam sobie, że tak naprawdę 10 kilometrów nie jest już dla mnie żadnym wyzwaniem. Kiedyś bałam się tego dystansu, a teraz wiem, że nie ma czego...

Czytaj dalej

Drugi tydzień za mną

   Jeszcze trochę, a połowę planu będę miała za sobą. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w końcu odnotowuję, że coś robię. Może i wkrótce przełoży się to na efekty (w prędkości). :D

Czytaj dalej

ZWOW #9 AMRAP

    Sobotę chciałam rozpocząć od biegu na 5 km organizowanego przez krakowski parkrun, niestety z przyczyn losowych nie mogłam w nim wystartować. Jednak co się odwlecze to nie uciecze, także wierzę, że będzie jeszcze okazja.
   Dzisiaj natomiast przygotowałam dla Was relację z piątkowego treningu z Zuzką Light - tym razem wybrałam ZWOW #9.
 
Źródło: ZuzkaLight.com

Czytaj dalej

Przebieżki - forma odmulenia

     Na przekór ogólnym przekonaniom nie popadam w jesienną depresję. Zapobiegam jej wysypiając się, zachowując pogodę ducha i umilając czas przyjemnościami. Spaceruję po parku, biegam, uczę się języków, robię zdjęcia i gdy tylko mogę rozkoszuję się ciepłymi promykami słońca.

     Nie próżnuję, organizuję sobie czas najlepiej jak tylko potrafię i nie ma czasu na smutek. Krok po kroku wypełniam założenia treningowe, czując się z tym naprawdę świetnie. Po raz kolejny przekonuję się, że to właśnie to, czego mi było trzeba - ściśle ułożonego planu, który będzie mnie motywował w chwilach kryzysu.
     
Czytaj dalej

Pierwszy tydzień za mną

   Od czasu przeprowadzki do Krakowa bardzo ciężko mi zapanować nad czasem. Dni mijają niesamowicie szybko i dopiero dzisiaj dotarło do mnie, że właściwie to tydzień już minął. Może i doby tak uciekają, ale wcale nie uważam, że są marnowane. Staram się wykorzystywać czas w 100% i muszę przyznać - jak na razie idzie mi całkiem nieźle.

Czytaj dalej

Powrót na Błonia z nowym planem!

    Od kilku dni jestem już w Krakowie i powoli przyzwyczajam się do nowego miejsca. Jeszcze kilka spraw muszę załatwić, ale już od dzisiaj (jak wspominałam/obiecałam we wcześniejszym poście) startuję z nowym planem treningowym. Najwyższa pora przestać się obijać i zadbać o odpowiednią formę.
Czytaj dalej

Pierwszy jesienny jogging

    Uwielbiam biegać wieczorem, dlatego też wczorajszego treningu nie mogłam doczekać się już od samego rana. Zastosowałam się do Waszych rad jakich udzieliliście mi w poprzednim poście i tym razem było na prawdę świetnie! Wiatr mi nie przeszkadzał - biegałam po lesie, nie przewiało mnie, bo ubrałam się odpowiednio ciepło (koniecznie apaszka na szyję i bluza), a dodatkowo skończyłam trening dosyć blisko domu.

Teraz i ja muszę przyznać - jesień to faktycznie dobra pora roku na jogging... : )
 
spokojnie, nie biegam w trampkach :D
Czytaj dalej

Wiatr w plecy

    Chyba najwyższa pora zacząć regularnie tutaj zaglądać. Zawsze po zaktualizowaniu bloga, przejrzeniu Waszych blogów wstępuje we mnie nowa siła. Nie wiadomo skąd pojawiają się ogromne pokłady energii i najchętniej w okamgnieniu wskoczyłabym w strój treningowy, przemeblowała całe mieszkanie czy wprowadzała w życie internetowe inspiracje. Im dłużej z tym zwlekam tym większy wstępuje we mnie leń i nie mam ochoty ruszyć się z miejsca. Też tak macie?

Czytaj dalej

Nowe buty - nowa motywacja

      Nareszcie zaczyna podobać mi się mój dziennik aktywności na endomondo. Powoli zapełnia się i nie straszy już pustkami tak jak na początku sierpnia, czy września. Narazie stawiam na lekkie ćwiczenia, wybieram rolki, krótkie biegi, próbuję pilatesu jogi. 

    Wczoraj nawet bez problemu udało mi się stanąć na przedramionach, co prawda przy drzwiach, ale to kwestia czasu. Ze staniem na rękach było już gorzej (nie robiłam tego chyba od liceum!), ale po kilku próbach dałam radę.

     By zmotywować się do biegania jesienią zdecydowałam się też na mały trik. No bo co bardziej może popchnąć do działania jak nie nowe buty? :D

Czytaj dalej

Spacer po górach

    Na usprawiedliwienie mojej dłuższej nieobecności mam tylko to, że po pomyślnie zdanej sesji poprawkowej pojechałam z ukochanym na kilka dni do Zakopanego. Kilka dni poza domem, spędzonych tylko we dwoje to coś czego mi było trzeba. Niestety pogoda nie sprzyjała długim wędrówkom po szlakach, jak i robieniu zdjęć, ale mimo to, co nieco udało mi się uwiecznić.

Czytaj dalej

Podsumowanie tygodnia

     W ostatnim tygodniu wiele myślałam o treningach. Były rozterki, rezygnacje, ale też nowe pomysły. Zrozumiałam, że nie zrezygnuję z biegania, ale wciąż zastanawiam się czy mój obecny plan treningowy jest dobry. Nie do końca wiem, czy przysłowiowe "klepanie" kilometrów sprawia mi przyjemność...
 
Czytaj dalej

Biegam bo... ?

    Regularnie biegam od połowy kwietnia, czyli właściwie już prawie 4 miesiące. Już? Byłam święcie przekonana, że jak nic pół roku mam za sobą. Ba! Nawet i więcej. Niby czas szybko leci, a tutaj tak jakby płynie wolniej...

Czytaj dalej

Maraton Treningowy Blogerek edycja 9

    Z kilku poprzednich edycji Maratonu Treningowego Blogerek zrezygnowałam. Powodem był albo brak czasu, albo zwyczajnie nie miałam na niego ochoty. Tym razem postanowiłam go wykonać i się udało. Co prawda nie w całości (odpuściłam 2 ostatnie filmiki), ale i tak dał mi nieźle popalić.

Czytaj dalej

Rolki & Bieg na 7 km

    Jesień zbliża się do nas wielkimi krokami. Mimo, że w dzień jest cieplutko, to już koło 19 wyjście na zewnątrz w krótkich spodenkach i bluzce na ramiączkach to niezły wyczyn. Smutno mi, bo spodenki + top to mój ulubiony strój sportowy. Boję się też, że gdy zrobi się zimniej, to automatycznie zrezygnuję z biegania..

Czytaj dalej

ZWOW #19/ Czwartki na bieżni dzień 2

    Wraz z początkiem tego tygodnia złapałam (już po raz kolejny) zapalenie ucha. W związku z tym musiałam ograniczyć wychodzenie na zewnątrz, by uniknąć przewiania. Rower i moje wtorkowe bieganie zupełnie odpadło. W środę już było lepiej, ale aby nie kusić losu zrobiłam ćwiczenia w domu. 
      Co mogłam wybrać po dniu nieplanowanej przerwy? Zuzkę - oczywiście! 

źródło: www.zuzkalight.com

Czytaj dalej

Rower 20 km i bieg 6,5 km

     Ostatnie 3 dni zleciały mi w oszałamiającym tempie, a wszystko za sprawą weekendowej pracy. Trochę przełożyło się to na  treningi, ale i tak nie wyszłam na tym najgorzej.

     W piątek tuż przed praca wybrałam się na przejażdżkę rowerem. Miała trwać około 2 godzin, niestety zebrałam się zbyt późno i był czas tylko na godzinę jazdy. Pogoda tego dnia była na prawdę piękna, ale to już chyba ostatnie tak słoneczne dni...


Czytaj dalej

ZWOW #33/ Bieżnia - czyli ćwiczymy szybkość

   Wczoraj miałam dowolność w wyborze treningu i wcale nie musiałam się długo zastanawiać. Bez zastanowienia włączyłam kanał youtube i wpisałam: Zuzka Light. Minęło sporo czasu gdy ostatni raz z nią ćwiczyłam i tak na prawdę nie mogłam się już doczekać. Uwielbiam jej treningi za krótki czas, dużą intensywność i mogę już to przyznać - za burpees!

Czytaj dalej

Rower & Biegi

   Wczoraj był pierwszy dzień mojego nowego treningu. Rower traktowałam zawsze jako środek transportu i nigdy nie przypuszczałam, że nadejdzie dzień, gdy wykorzystam go do swoich ćwiczeń.

    Jak już postanowiłam wprowadzić dwa koła do mojego planu to nie chciałam by było to zwykłe jeżdżenie jednostajnym tempem. Wiedziałam, że potrzebuję urozmaicenia. Z pomocą przyszło mi niezawodne google. Trochę poszperałam, poczytałam, znalazłam niezbędne wskazówki i wprowadziłam do swojego treningu. 

   świetna jakość, wiem :D
Czytaj dalej

Modyfikacja planu treningowego

     Przedłużył mi się nieco wakacyjny odpoczynek, dlatego też nie było mnie tutaj tak długo. Niestety piękne chwile mają to do siebie, że bardzo szybko mijają... na szczęście pozostają Nam jeszcze wspomnienia i zdjęcia. Dzisiaj mam dla Was krótką relację z dwutygodniowych wakacji, a później przedstawię mój plan treningowy na najbliższy czas. : )
 

Czytaj dalej

Regeneracja i odpoczynek

Kochani! 

   Zostawiam Was i blogową sferę na mniej więcej tydzień. Mój P. ma urlop i już jutro jadę do niego. Najwyższa pora na wspólny odpoczynek i pełne wykorzystanie wakacji.

   Moja noga ma się już coraz lepiej, jednak ciężko mi jeszcze biegać. W związku z tym nie biorę na wyjazd butów do biegania, chcę by się w 100% zregenerowała. Na chwilę obecną pozostaną mi ćwiczenia. 
 

  Po powrocie wznawiam treningi i ruszam z nową większą siłą (jakoś trzeba będzie odzyskać kondycję).

Trzymajcie się! : )


Źródło zdjęcia: tumblr.com
Czytaj dalej

Konsekwencje nieuwagi

   W poprzednim poście wspominałam Wam o nieszczęśliwym wypadku jaki mnie spotkał, ale nie przypuszczałabym, że takie będą tego konsekwencje!
   Otóż musiałam kompletnie zrezygnować z biegania.. Ostatni raz (kiedy moje ciało oddało się tej przyjemności) był w niedzielę. Od tej pory każdego dnia przymierzam buty z nadzieją, że może jednak.. ale z jeszcze większym smutkiem je zdejmuję, bo to nie możliwe..
     Nic nie wskazuje na złamanie, opuchlizna zeszła, fioletowy kolor też i każdego dnia jest coraz lepiej.. ale chyba jeszcze trochę potrwa nim wszystko wróci do normy.
Chodzenie w zwykłych zakrytych butach sprawia mi ból, na moje szczęście gdy zakładam rolki jest okej. I to właśnie na tą przyjemność (+ ćwiczenia) poświęcam swój czas...

 wybaczcie jakość, ale telefon to jedyny aparat 
jaki mam zawsze przy sobie
Czytaj dalej

Maraton treningowy blogerek edycja 6

  Zamieniając poniedziałkowy trening Isanity (który wybrałam sobie wstępnie tydzień temu) na Maraton Treningowy Blogerek tak jakby przewidziałam, że nie byłabym go wstanie wykonać...

   Dlaczego? Oh nie wyobrażacie sobie ile niebezpieczeństw czeka na nas w  naszym własnym domu! Przekonałam się o tym w niedzielę wieczorem już po raz kolejny, gdy kant łózka dosłownie znokautował mi mały palec u lewej stopy. Zawsze był to ból, który znikał po 10-15 minutach... ale nie tym razem. Nie dość, że boli, to jeszcze ciężko mi chodzić, a palec pokrywa ogromny fioletowy siniak. Na szczęście wszystko wskazuje, że to tylko stłuczenie i mam nadzieję, że szybko się zagoi.

    Moglibyście pomyśleć, że w związku z tym zrobię sobie kilka dni wolnych od ćwiczeń, ale co to, to nie. Przecież to tylko mały palec,a reszta ciała jest zdrowa. Idealnym wyjściem okazał się Maraton Treningowy Blogerek (edycja 6), którego organizacją zajmować się będzie od teraz CzekoAda. Oczywiście nie wszystkie ćwiczenia byłam w stanie zrobić, ale co nieco mi się udało..


Czytaj dalej

Rolki/ Jogging - 6,5 km

    Dzisiaj trochę zmian na blogu (jak pewnie zauważyliście już :D). Wreszcie udało mi się stworzyć logo do którego zabierałam się już od bardzo daaawna, utworzyłam dwie kolumny i trochę wszystko uporządkowałam.
    Po lewej stronie dodałam też linka do mojego profilu na endomondo, bo właśnie tam najczęściej aktualizuję swoje treningi. Wszystko dodaję ręcznie, bo niestety mój telefon nie obsługuje tej aplikacji, ale już się do tego przyzwyczaiłam. Jeżeli też korzystacie możecie dodać mnie do znajomych, zawsze będzie mi jakoś raźniej. : )

chyba moja ulubiona woda zaraz po Cisowiance  :D

Czytaj dalej